Prolog do wojny

 Niniejszą mini-serię poradników kieruję do ludzi, którzy ogarniają podstawy regulacji gitary i obsługi różnych narzędzi. Oczywiście, ludzie mniej zdolni manualnie też się czegoś interesującego z niego dowiedzą. Generalnie, jeżeli nie czujesz się na siłach – lepiej zapłać lutnikowi za setup. Ten sport w przypadku akustyków jest raczej inwazyjny i wymaga niemałych pokładów cierpliwości.

Większość grajków powinna mieć jakieś pojęcie o regulacji i konserwacji swojego ulubionego instrumentu. O ile gitarzyści „elektryczni” mają łatwo, bo każdą zmianę w ustawieniach instrumentu można stosunkowo łatwo odkręcić, o tyle żywot „akustycznych” jest o wiele bardziej skomplikowany. Ot, choćby sama regulacja akcji na mostku – zjedziemy za nisko i już siodełko do wymiany albo musimy robić pod nie podkładkę. (Będzie o tym zresztą osobny wpis). W związku z tym postanowiłem wszystko opisać jak najdokładniej: po co, na co, czemu tak a nie inaczej. Zapewne za niektóre poglądy zostanę z miejsca pożarty przez konserwatystów. I dobrze, niech się udławią.

Podczas tworzenia, artykuł rozrósł mi się do rozmiarów sporej kobyły, będzie zatem publikowany w częściach. W tej części omówimy sobie narzędzia i materiały niezbędne do regulacji akustyka, a także opowiemy co-nie-co o tym i o owym, jak to w Stumilowym Lesie bywa.

Niezbędnik

Biorąc się za ustawianie akustyka/klasyka musimy zdawać sobie sprawę z rezultatu jaki chcemy osiągnąć. Dobry setup jest procesem czasochłonnym (zwłaszcza regulacja akcji strun) i lepiej zrobić go raz a dobrze. Poza tym, cały czas powinno przyświecać nam hasło: „Łatwiej kijek pocienkować, niż go później pogrubasić.” Czeka nas sporo szlifowania i docinania, a takie zmiany zawsze lepiej wprowadzać stopniowo, przystając co chwila w celu dokonania pomiarów.

Kolejna ważna rzecz – gitara na której dokonujemy regulacji powinna być „odstana”. Chodzi o to żeby chociaż przez parę dni potrzymać ją w stałej temperaturze i wilgotności. Niech się ustabilizuje – akustyki są o wiele bardziej niż elektryki podatne na zmiany zachodzące w otoczeniu.

Mamy więc instrument do regulacji, naciąga sobie właśnie wilgoci z powietrza, uzbroiliśmy się w pokłady cierpliwości. Czego jeszcze będzie potrzeba? Ano, narzędzi. Poniższa lista to IMO absolutne minimum do pracy z gitarą akustyczną:

  1. Wolny dzień – Nie żartuję. Najlepiej jakby to były ze dwa wolne dni;
  2. Papier ścierny – Będziemy go potrzebować do wyregulowania akcji strun. Dobrze mieć pod ręką gradacje 60, 80, 100, 120;
  3. Zestaw kluczy imbusowych – Chyba nie wymaga komentarza;
  4. Zestaw szczelinomierzy – Używam zestawu 0,1mm-1mm, ze skokiem co 0,05mm. Do zastosowań gitarowych jest w sam raz;
  5. Suwmiarka – wiadomo;
  6. Kapodaster – przydatny podczas mierzenia ugięcia gryfu;
  7. Ulubione środki do konserwacji gitary;
Materiał do wykonania podkładki pod siodełko – Dobrze mieć pod ręką, jeżeli zjedziemy z akcją za nisko albo chcemy akcję podnieść. Podkładka powinna być jak najlepszej jakości, dlatego należy zakupić spreparowaną kość bawolą (w formie tzw. blanka do wycinania siodełek) bądź kawałek hebanu/palisandru. TUSQ albo NuBone w formie blanka od GraphTech też powinien zadziałać;
Warto też zaopatrzyć się w coś do pisania, ponieważ wyniki wszelkich pomiarów należy sobie notować, żeby było wiadomo czy nasza regulacja podążą w odpowiednim kierunku. A propos – regulację należy rozpocząć właśnie od wymierzenia ugięcia gryfu oraz akcji strun nad pierwszym oraz dwunastym progiem. Oczywiście zmierzone wartości skrzętnie notujemy, aby w razie wtopy móc do nich wrócić.
Quo Vadis?
O ile akcja strun to rzecz zależna od osobistych preferencji i stylu gry muzyka, o tyle ugięcie gryfu powinno zawierać się pomiędzy 0,1mm-0,2mm. Są to wartości o wiele mniejsze niż zwyczajowo zalecane dla gitar elektrycznych, a wszystko ze względu na to, że podstrunnice w akustykach są o wiele bardziej płaskie (mają większy radius), przez co struna ma więcej miejsca na osiągnięcie odpowiedniego wychylenia bez „zawadzania” o progi. Tak w skrócie.
Odnośnie akcji – kogo nie spytam, to opowiada mi, że „Akustyk, to Panie kochany, musi mieć wysoką akcję i twarde, grube struny”. My ass. To akurat zależy już tylko od naszego widzimisia. Tzn. generalnie możemy powiedzieć, że gitara akustyczna, która jest używana głównie do gry akordowej, faktycznie powinna mieć akcję wyższą niż ta, na której ktoś uprawia perkusyjny fingerpicking albo inne akrobacje. Ogólnie rzecz biorąc, nie istnieje coś takiego jak „odpowiednia akcja strun dla gitary akustycznej”, choć nie należy popadać w przesadę. Należy pamiętać, że każde obniżenie siodełka w mostku, to zmiana kąta pod którym struny wchodzą w płytę wierzchnią, co w przypadku pudeł nie jest bez znaczenia. Generalnie, buszując po zagranicznych forach najczęściej stykałem się z opinią, że akcja na poziomie 3mm-3,5mm nad dwunastym progiem to jest „fairly low”. Chyba jak ktoś ma ręce zasilane hydrauliką od Kamaza, choć do mocnej gry akordowej jak najbardziej się sprawdzi. Do gry palcami powinno się raczej ustawiać niższą akcję i dobierać nieco cieńsze struny. Oczywiście tu nie ma reguły. Zależy na co pozwoli nam jakość fretworku w gitarze oraz co nam najlepiej będzie grało.
Podobnie jest z doborem grubości strun. To że do akustyków powinno się ładować raczej grubsze sety, to oczywiście prawda. Struna ma za zadanie nie tylko wibrować, ale również „napędzić” płytę wierzchnią instrumentu. Ale zakładanie setów rzędu 13-56 do E-std (zwłaszcza przy akcji rzędu 3,5mm…) to gruba przesada, no chyba, że naprawdę ktoś tak lubi. Jak zaczynałem grać i mądry Pan w sklepie muzycznym ożenił mnie z takimi strunami (oczywiście nie powiedział, że gitarę się jakoś reguluje), to skończyłem z dość poważną kontuzją lewej dłoni. Należy też pamiętać o tym, że najgrubszy możliwy set nie oznacza, że nasza gitara będzie miała najlepszy możliwy „napęd”. Gitary są podobno robione z drewna, a to, jako materiał niejednolity ma tendencję do przejawiania różnych zachowań. W skrócie – każda gitara będzie miała swój „sweet spot”. Set strun, który w połączeniu z naszą techniką gry spowoduje, że instrument „ożyje”. Niestety, żeby ten złoty środek znaleźć należy eksperymentować, ale jak już znajdziemy to będzie fajnie.
Walka z materią toczona była na planecie Alvarez, bardzo podobnej do tej:
http://skladmuzyczny.pl/gitara-akustyczna-alvarez-aj-80-n.html
To już wszystkie informacje, którymi chciałem się podzielić w tym odcinku. Warto się z nimi zapoznać i jak najdokładniej przemyśleć swoje oczekiwania względem instrumentu, ponieważ w kolejnych odcinkach weźmiemy się już za właściwe regulowanie.
Szalom!

O autorze

Człowiek-metalkor i Naczelny Propagator Grania Krzywo. A dej Pan spokój...