Mity, podania, legendy i zabobony. Świat gitary elektrycznej jest ich pełen. Jedne z nich są bardzo wesołe, inne mniej śmieszne, bo ciągną się od wielu lat i pokutują wśród kolejnych pokoleń gitarzystów. Nie da się wymienić wszystkich, ale część na pewno. No to zaczynajmy!

Mit I

Nigdy w życiu nie ściągaj wszystkich strun z gitary! Jak tylko to zrobisz, gryf wygnie się, wykręci i gitara nie będzie nadawała się do grania.

 

Nie ściąganie strun jest groźne owszem, ale nie dla gryfu tylko jak widać na zdjęciu powyżej, dla podstrunnicy. Wymieniając struny po jednej nie jesteśmy w stanie doczyścić tego newralgicznego punktu naszego instrumentu i skutki bywają tragiczne. Ściąganie wszystkich strun nie tylko niczemu nie przeszkadza, ale również (wg specjalistów) rozpręża pracujące drewno i jest wskazane co jakiś czas.

Mit II

Fender do metalu? Telecaster? Zwariowałeś? Stratocaster? Nie, to bez sensu.
A na  BC Richu chcesz grać bluesa? Całkowicie oszalałeś, przecież to wiosło jest z lipy, nie nadaje się!!!

 

Legenda powstała chyba jeszcze w latach 90, gdy w Polsce nie było zbyt wielu możliwości zakupienia i ogrania różnych typów gitar. Ani kształt, ani drewno, ani podstawowe przetworniki nie decydują o tym, co na danej gitarze możemy zagrać. To my o tym decydujemy. Obniżając strój Telecastera do drop B, aplikując mu humbuckera w obudowie singla, podpinając do Peaveya 5150 na porządnej paczce 412 osiągniemy rasowy, metalowy sound z lekko drucianym posmakiem, ładnie przebijający się i niszczący trzewia innych kolegów satamanistów. I tak samo w drugą stronę. Jednakowoż (uwielbiam to słowo) nie możemy przesadzać, używanie gitar hollow body do ciężkich odmian metalu jest dość uciążliwe, aczkolwiek da się (obczajcie IdiotHead).
Mit III
Chce się stroić do B! Muszę kupić gitarę siedmiostrunową!
To jest chyba moja ulubiona bajka. Co takiego daje nam w istocie gitara 7-strunowa (jeśli chodzi o strojenie, nie zakres dźwięków)? Dodaje nam drodzy państwo dodatkowa strunę i to nie najgrubszą, tylko najcieńszą. Dlaczego? Bo skala instrumentu pozostaje ta sama. 25,5 w gitarze sześciostrunowej zachowuje się tak samo w 7-strunowej i tak samo możemy je nastroić, tylko w szóstce braknie nam najwyższego zakresu. Do niskich strojeń (a takie podług mnie zaczynają się od drop A i niżej) sprawdzają się gitary barytonowe, o skalach 26″, 26,5″, 27″, 28,5″ i tak dalej. Nic nie stoi na przeszkodzie aby gitara siedmiostrunowa miała barytonową skalę, ale zazwyczaj* nie ma.
Mit IV
Sonic Maximizer! Czyli jak zabrzmieć mocno i z pizdą!**
Jest takie urządzenie, ubogi equalizer, który dodaje skrzydeł, szczególnie wszelakim PODom i Peaveyom 5150 (tak głosi legenda, na Mesy DR nie działa). Ktoś gdzieś kiedyś napisał, że brzmi tak jakby ściągnąć koc z kolumny gitarowej  i te słowa do dziś pojawiają się w sieci, używane szczególnie przez osoby, które widziały SM prawdopodobnie tylko na zdjęciach. A co robi to urządzenie? (Masksymalizuje Sonic!) Podbija środkowe i górne częstotliwości, przez co brzmienie wydaje się głośniejsze i bardziej nasycone.
Mit V
Grasz na cyfrze? Przecież to w ogóle nie brzmi! Tylko lampa!
Dzięki pojawieniu się Fractala i Kempera cała batalia przeciwko cyfrze powoli zamiera, ale pamiętam jeszcze 3 lata temu spotykałem wielu ludzi, którzy nie dali się przekonać. Lampa to lampa, nic nie brzmi jak lampa, cyfrę słychać na kilometr i jest do dupy. Następnym etapem było podrzucenie kilku numerów nagranych na PODzie (jeszcze starej generacji!) i pytanie: Na czym to było nagrywane? Odpowiedzi były zaskakujące, bo pojawiała się Mesa DR i Soldano. I wtedy zaczynał się śmiech. Jedną z osób, które na PODzie starej generacji nagrało trochę zajebistej muzy i nikt by się tego nie spodziewał jest Steven Wilson z Purcupine Tree. Wystarczy poszperać w raportach ze studia.
I tyle na dziś. Pewnie kiedyś coś jeszcze dopiszę w tym temacie. A może Wam jakieś zabobony siedzą w głowie?
*Coraz więcej pojawia się gitar siedmiostrunowych z wydłużoną skalą co cieszy wszystkich nas używających wiotkich strun.
**Cytat z tematu na popularnym forum dla gitarzystów siedmiostrunowych.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.