W chwili gdy dostałem do rąk Regiusa – zakochałem się w Hiscoxach – jeśli można tak w ogóle powiedzieć o case’ach, żeby nie zabrzmiało zbyt wulgarnie.

Hiscox Cases o angielska firma założona w 1985 roku przez Brynna Hiscoxa. Oprócz produkcji związanej z przemysłem gitarowym, trudnią się składaniem futerałów do trąbek, saksofonów, wiolonczel czy mandolin. Głównym założeniem producenta jest wysoka odporność i wytrzymałość, mały ciężar oraz zabezpieczenie przed zmianą temperatury.

Oprócz case’ow promowanych własną marką, produkują też futerały brandowane, specjalnie pod dane marki, na przykład dla rodzimego Mayonesa:

Producent ma w ofercie kilka różnych wersji, dla gitar typu strat, LP, Jaguar, SG, PRS, Parker oraz do basów, krótszych i dłuższych. W ofercie znajdziemy również opakowania do gitar akustycznych. Co mnie urzekło w Hiscoxach? Wszystko to, o czym informuje nas producent. Oprócz tego jakością, zastosowanymi materiałami i całościowym wykonaniem na najwyższym poziomie.

Żeby nie było, ze tylko same słodkości, futerały te mają jedną wadę. Schowek jest bardzo mały. Mieszczą się w nim podstawowe kosmetyki gitarowe, zapasowe struny, ale gruby, szeroki pas już nie znajdzie miejsca dla siebie. Czasami daje się upchnąć gdzieś obok gitary, ale nie zawsze.

Z boku egzystują cztery dobrej jakości zamknięcia, jedno z nich jest na kluczyk, z tyłu trzy zawiasy mocowane na nitach, a Zaraz obok gumowe nóżki pozwalające ustawić kejs poziomo.

Producent zapewnia o wysokiej wytrzymałość wykorzystanego ABSu pomimo niskiej wagi (case = 4kg), za każdym razem robię ten sam test:

Mimo wysokiej ceny, zdecydowanie polecam, jakość, wytrzymałość i zaufanie czołowych firm gitarowych mówi samo za siebie.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.