Jakiś czas temu po publikacji na fan page’u linka do aukcji z wytłoczkami po jajach za 15cgr sztuka do wytłumiana sali prób, nastąpiła burza komentarzy. Część z nich kierowała negatywne emocje w moją stronę, bo przecież „za dawnych czasów niczego nie było i wytłoczki od jajek uratowały słuch wielu pankowców”. W związku z tym postanowiłem zapytać fachowców o opinię w tym temacie, czy wytłoczki po jajkach faktycznie kogoś uratowały (może też zlikwidowały raka?), czy to jednak mit sięgający ciężkich czasów PRLu.
Moje pierwsze kroki skierowałem do Szymona, gitarzysty, akustyka i realizatora, po długich debatach i rozmowach, gdy już nie miał siły odpowiadać na moje zawiłe pytania, usłyszałem:
Poza tym niech każdy sobie pogada do wytłoczki, a potem do ściany i się zastanowi co jest lepsze i dlaczego oba wyniki są ch*jowe.
To właściwie powinno zakończyć dyskusję wszystkich wytłoczko-fanatyków, ale postanowiłem drążyć temat dalej i skierowałem swoje pytanie do Tomasza, perkusisty, absolwenta PWr na kierunku akustyka, specjalisty od nagłośnienia.
Czy wytłoczki od jajek nadają się do „wygłuszania”sali prób?
Zacznę od tego, że stosowanie „wydmuszek do jajek” jako ustroju akustycznego do zaadaptowania sali prób nie ma sensu. Wydmuszki pochłaniają dźwięk tylko w wąskim paśmie środkowych częstotliwości (prawdopodobnie jedną tercję – nie pamiętam jaką, ale nie ma to większego znaczenia). W skutecznym „wytłumianiu” sali prób chodzi o szerokopasmowe pochłanianie dźwięku, czyli pokrycie ścian lub rozmieszczenie w pomieszczeniu takich ustrojów/materiałów, które skutecznie pochłoną dźwięk szerokopasmowo.
Czyli wszystko jasne. A co się z tym dźwiękiem dzieje?
Rozchodząca się w pomieszczeniu fala dźwiękowa odbija się od ścian, sufitu i podłogi oraz od wszelakich sprzętów. W dużych pomieszczeniach (np. kościołach) takie zjawisko słyszane jest jako wyraźny pogłos nawet echo. W małych pomieszczeniach typu sala prób, po prostu robi się głośno. Dźwięk bezpośredni i odbity docierają do naszych uszu w niedużym odstępie czasu (do ok. 20 ms) przez co nie słyszymy tych dźwięków jako osobne (tak jak to jest w przypadku pogłosu/echa), a dostajemy zsumowany/głośniejszy jeden dźwięk.
Jak działa adaptacja akustyczna?
Adaptacja akustyczna ma na celu wytłumienie odbić dźwięku od ścian tak, żeby zmniejszyć energię fali odbitej, po to, żeby w sali prób, w której grają głośne instrumenty nie było za głośno i dało się wytrzymać. Skrajnym przypadkiem pomieszczenia zaadaptowanego akustycznie jest komora bezechowa. W takim pomieszczeniu dźwięk nie odbija się wcale, odpowiada to mniej więcej sytuacji, jakby rozmawiać podczas skoku spadochronowego w przestrzeni powietrznej (dźwięk się po prostu nie odbija od niczego). Zbliżanie adaptacji akustycznej w sali prób do takiej jak w komorze bezechowej nie jest dobrym rozwiązaniem. Prawidłowo zaadaptowane pomieszczenie powinno „podbarwiać” lekko dźwięk z instrumentów, tak żeby stworzyć odpowiedni nastrój akustyczny (to tak jak dodawanie do brzmienia sztucznego pogłosu z tzw. Procesora efektów na koncertach czy w nagraniu).
Jak wytłumić salę prób?
Łatwo jest wytłumić dźwięk o wysokich i średnich częstotliwościach, ze względu na długość dal akustycznych w tym przedziale pasma (od około 0,5 m do 0,01 m). Wystarczy do sali prób wstawić dywan, tapicerowane meble, powiesić na ścianach grube tekstylne zasłony.
Taki przykład. Ostatnio wprowadziłem się z zespołem do nowej sali prób, gdzie na podłodze jest wykładzina, na ścianach wełna mineralna pokryta wykładziną, a na suficie podwieszona luźno wykładzina. W sali jest bardzo cicho, wręcz aż sucho, ale dźwięk wydaj się mocno przebasowiony w porównaniu do poprzedniej kanciapy, a to dlatego, że niskie częstotliwości (tzw. basy) nie są dobrze pochłaniane (zastosowana adaptacja „ściszyła” wysokie i średnie tony, a zostawiła niskie). Każdy profesjonalny materiał przeznaczony do wykonywania adaptacji akustycznej powinien mieć pomierzoną charakterystykę pochłaniania wyrażoną współczynnikiem α, gdzie 0≤α≤1 (1 – całkowite
pochłanianie fali dźwiękowej o danej częstotliwości, 0 – całkowite odbicie fali dźwiękowej o danej częstotliwości).Tutaj znajdziecie opisane panele z wełny mineralnej i tabelkę z rozpisanym współczynnikiem α w zależności od częstotliwości i grubości panelu. Widzimy z niej, że dopiero panel o grubości 100 mm jest w stanie pochłonąć względnie dźwięk o częstotliwości 125 Hz.
Jak ratować się przed niskimi tonami?
Eliminowanie odbić dźwięku w zakresie niskich częstotliwości to trochę bardziej złożony problem niż powieszenie na ścianie super grubego panelu z wełny mineralnej. W skrócie telegraficznym w zakresie niskich częstotliwości (czyli dźwięków o długiej fali akustycznej – większej niż 1 m) najlepiej jest dobrać odpowiednie tzw. „pułapki basowe” (czyli rezonatory) np Universal Acoustics Mercury Bass 600, które skutecznie eliminują wybrane częstotliwości tworzące w danym pomieszczeniu fale stojące. Fala stojąca powstaje wtedy, gdy rozchodzi się w nim dźwięk o połowie długości fali równej długości jednej z krawędzi pomieszczenia. Mając do czynienia z taką falą, przechadzając się po pomieszczeniu słyszymy dany dźwięk głośniej lub ciszej. Stąd często basiści mają problem, że pozostali muzycy marudzą im, że grają za głośno, podczas gdy sami się ledwo słyszą.
Mamy jasność w temacie wielkanocnej sali prób. A co z izolacją? Czasami sąsiadujący z nasz zespołem nie są zadowoleni z hałasu...
To jest odrębny temat, ale też ważny w wybieraniu pomieszczenia na salę prób i jego aranżowaniu, a
jednocześnie często mylony z kwestią adaptacji akustycznej, czyli tzw. „wytłumianiem sali”. W tym zagadnieniu chodzi o stworzenie odgrody (ściany) pomiędzy pomieszczeniami, która przepuszcza jak najmniej dźwięku (np. do drugiej sali prób obok lub biura, czy też w ogóle na zewnątrz, bo okoliczni mieszkańcy skarżą się na hałas). Związek między izolowaniem dźwięku przed wydostaniem się z pomieszczenia prób, a adaptowaniem akustycznym pomieszczenia jest taki, że im bardziej „wytłumimy” salę prób, tym mniej dźwięku będzie w niej krążyć i jednocześnie mniej ma szansę przedostać się przez ścianę na zewnątrz.
A co oprócz tego?
W tworzenia izolacji akustycznej obowiązuje PRAWO MASY – im bardziej masywna ściana tym mniej przepuści dźwięku. Dodatkowo dochodzą jeszcze tematy związane ze zmianą prędkości dźwięku w różnych ośrodkach – czyli tworzenie ścian z różnych materiałów (karton-gips, wełna mineralna, karton-gips, przestrzeń powietrzna, etc).
I to by było na tyle. Mam nadzieje, że Tomasz przekonał wszystkich niedowiarków i „pankowców”. Przy okazji chciałbym serdecznie zaprosić na profil jego zespołu – Proca Y, który tworzy naprawdę dobry kawałek muzyki.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.