Ćwiczymy, gramy, trenujemy, nie idzie, nie wychodzi, ręka boli. Coś robimy źle. Tylko co? Pierwsza i najważniejsza sprawa dobrego ćwiczenia. Musimy znaleźć najwygodniejszą pozycję dla siebie. Czy to z gitarą między nogami, czy na prawym kolanie, czy na stojąco etc. Wszystko wpływa na nasze samopoczucie i łatwość gry. Jeżeli źle się usadowimy, kręgosłup, ręka czy drętwiejąca noga uniemożliwią nam dłuższe granie. Jeżeli wszystkie opcje powyższe zawiodły, można zawiesić gitarę wysoko na pasku i grać na siedząco.

Jeżeli szykujemy się do koncertowania, szczerze polecam oprócz grania prób na stojąco (znam wiele osób, które na próbach siedzą, a później na gigach męczą się z gitarą), grać na stojąco również w domu. Wiadomo, czasami bywa śmiesznie, ale to działa.
Pamiętajcie też o ułożeniu prawej ręki. To jak leży nam przedramię na gitarze również wpływa na nasz feeling, czy bardziej równolegle do korpusu, czy bardziej prostopadle. Osobiście strasznie nie pasują mi gitary bez wcięcia na przedramię czy archtopa (wypukły korpus), po prostu rant wbija mi się w łapsko i nie idzie grać, jedynie na stojąco jest znośnie. Tak miałem z Regiusem czy z wszelakimi telaskami, na których nie umiem totalnie grać, mimo że z wyglądu mnie rozbrajają.
No dobra, ale jak ćwiczyć? Według mnie po pierwsze – metronom. Jeżeli mamy zamiar ćwiczyć na poważnie, nie plumkać gdzieś tam na kanapie, wszystkie ćwiczenia musza być wykonywane z metronomem. Albo z perkusją, którą można w dzisiejszych czasach stworzyć w DAW, czy też ściągnąć najprostsze bity z internetów. No dobra, ale jak sprawdzać postępy w swoim graniu? Najprostszym chyba sposobem jest po prostu nagrywanie. Czy to swoich własnych numerów, czy coverów, czy nawet ćwiczeń. Nagrywając dwie ścieżki na lewy i prawy kanał, dokładnie usłyszymy czy gramy równo. Następnie odsłuchując pojedynczo, możemy ocenić jak wygląda nasze tłumienie, artykulacja etc.
Od kiedy zacząłem nagrywać własne numery, równe granie nie jest dla mnie problemem. Jeżeli skumam patent, to tylko kwestia godzin czy dni, żeby go zagrać w dobrym tajmie. Największym problemem dla mnie jest tłumienie. Mam średniej wielkości dłonie i najczęściej nie dociskam pierwszej struny na mostku, żeby ją stłumić. Objawia się to dość nieprzyjemnymi przydźwiękami, które są niedopuszczalne w muzyce którą gram. Practice, practice, practice, nic więcej.
Podpatrując wymiataczy, jak oni robią, że jest zajebiście, zauważyłem, że trzymają oni kostkę nie tak jak na pierwszym zdjęciu, tylko obróconą o około 45 stopni. Widać to na klipach Mishy Mansoora, czy Tosina Abasi.

Jedynym sensownym wytłumaczeniem jest dla mnie to, że taka pozycja pozwala obniżyć nadgarstek i stłumić właśnie te najniżej położone struny. Spróbujcie, potwierdźcie moją teorię.

Podsumowując: Metronom – nagrywanie – tłumienie. Równo, dobrze i czysto.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.