Niedawno na facebooku pod video dotyczącym kosztów produkcji gitary, rozpętała się burza. Dotyczyła ona między innymi pominięcia marketingu i rozwoju w firmach produkujących gitary. Całe zamieszanie wynikło z tego, że koszty marketingu są mega wysokie.


Cały ten djent….

Szczyt dżent masterów już dawno za nami, Periphery już tak nie gra, Meshuggah nigdy nie grała, TesseracT ucieka w bardziej popowe brzmienie. Ale gitary za miliony złotych w kolorach różnych i bardziej różnych wciąż są na topie. Nie chwaląc się, polskie wyroby od samego początku wpisały się w nurt, Mayones, Skervesen, Ran czy Blackat dość mocno wbiły się w rynek instrumentów niskostrojonych.

Niektórzy się spóźnili

W 2013 roku Jackson postanowił nadrobić zaległości i rozpoczął produkcję modelu B7. Jako fan japońskiej produkcji tejże firmy wypatrywałem owej gitary z szeroko otwartymi oczami i rękami. Pojawiła się próbka, może pamiętacie:

I wystartował marketing! Piękne video, długowłosy gitarzysta i dwa Jacksony…

Gdzie ta kasa?

Niestety, na moje oko chyba coś komuś nie pykło. Po pierwsze – w 2013 roku FHD było już standardem, dlaczego więc video promujące flagowy model Jacksona, skierowany do djentelmana przyzwyczajonego do wypasionych klipów, nagrane jest w mizernym HD? Na czarnym tle? W roli głównej występuje gitarzysta chyba średnio znany, bo nawet nazwy zespołu w życiu nie widziałem. A co jest najgorsze?

Pan Greg Burgess prezentując siedmiostrunową gitarę barytonową nie użył ANI RAZU siódmej struny.

Do kogo więc skierowana jest tak reklama?

Znowu gonimy

Jackson nie dał za wygraną. Postanowił sięgnąć po ciężką artylerię. Już w 2012 roku rozpoczął podchody do „największej młodzieżowej gwiazdy” gitarowego świata. Wtedy to właśnie Misha Mansoor otrzymał dwie gitary z Custom Shopu Jacksona:

W katalogu z roku 2013 pojawił się jeszcze jako użytkownik Jacksona, nie endorser. Przypuszczam, że wciąż obowiązywał go jakiś kontrakt z Mayonesem:

W 2014 ponownie w katalogu, nadal bez sygnatury, ale już z nowym Jacksonem:

Ale 2015 – na bogato:

PIĘĆ sygnowanych modeli! Koszty sprowadzenia tak ogromnego magnesu jakim jest Misha Mansoor i Periphery musiały być po prostu kosmiczne, nie ma co do tego wątpliwości. Czy było warto? Trzeba by się zapoznać z analizą finansową Jacksona za rok 2015. Niestety ciężko będzie dotrzeć do takiego sprawozdania, ale cofnijmy się w czasie do roku 2015. Dokładnie do lutego….

02.2015

Wrocław. Jeden z większych sklepów muzycznych. Niestety Alto przestało grać i musiałem złożyć reklamację. Cały proces odbył się bezproblemowo, ale nie byłbym sobą, gdybym nie zaszedł na dział gitarowy. Przechadzam się więc między półkami oglądam Ibanezki, Schecterki, Deany, LTD, aż nagle mój wzrok przykuła pewna półka. Wisiał na niej Jackson B7 Deluxe MG prostu z USA.

Tak jest, ta sama gitara w prezentacji której pan Greg nie użył siódmej struny. Oczywiście wiosło zabrałem do pomieszczenia testowego i zapoznałem się z nią jak mogłem najlepiej. Pominę milczeniem brandowane klucze i most Jacksona, które znajdziemy w modelach z serii X i Pro za circa 3000 zł (przy dzisiejszym kursie dolara cena B7 to ~11 000 zł), ale to:

Pozwolę sobie sparafrazować mojego kolegę po fachu:

„ZA CO TU SIĘ PŁACI??!!”

No właśnie. Za to:

Nieudana kampania reklamowa. Kiepskie video. Koszty custom shopu dla Mishy Mansoora, pięć sygnatur. Jak widać na to idą olbrzymie pokłady pieniędzy. Co z legendarną jakością amerykańskich wioseł? Co z ludźmi, którzy odkładają dolary na wypasionego Jacksona, a w sklepie widza źle położony lakier i klej wychodzący spod siodełka? Moim zdaniem nie tędy droga panie Januszu. Oj nie tędy.


O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.