Klucze blokowane intrygowały mnie od momentu kiedy o nich usłyszałem. Ludziska mają o nich różne wyobrażenia, niedawno dowiedziałem się od pewnego znajomego, że kiedyś myślał, że w kluczach blokowanych nie da się obrócić motylka – dlatego zwą się kluczami blokowanymi.

Sprawa ma się na szczęście zgoła inaczej. Klucze blokowane posiadają mechanizm, który blokuje strunę w trzpieniu. Dzięki temu nie musimy nawijać jej na owy 3 razy, tylko zacisnąć i dostroić do żądanego stroju.

Rodzaje kluczy blokowanych

Oprócz tego, że rynek jest wypełniony po same brzegi wyrobami różnych firm, klucze blokowane można podzielić na kilka typów:

Klucze blokowane automatycznie

Rozwiązanie stosowane w wyrobach firm Gotoh , Grover i w pewnie kilku innych. Mechanizm automatycznie podczas nawijania zaciska się i blokuje strunę. Dokładnie z takim typem pierwszy raz walczyłem dobrych kilka lat temu. Nie skończyło się to dobrze. Nie do końca rozumiejąc działanie tego „eksperymentu” chciałem zablokować klucze mechanicznie. Skończyło się na połamaniu trzpienia.

Klucze blokowane „od dołu”

Najbardziej klasyczne rozwiązanie. Stosują je takie firmy jak Schaller, Sperzel czy Fender. Od spodu klucza mamy nakrętkę, którą odkręcamy, przeciskamy strunę przez otwór w trzpieniu, następnie dokręcamy i po sprawie. Struna zablokowana.

Z ciekawostek – Planet Waves produkuje klucze blokowane z automatycznym ucinaniem struny.

Klucze blokowane „od góry”

Podobnie jak w powyższym typie, strunę blokuje się przez dokręcenie, ale tym razem z drugiej strony. Najczęściej mamy okazję zobaczyć tego typu klucze w instrumentach marki PRS, a ja niedawno sprawiłem sobie klucze Framusa tego typu do Flame’a EXG7. Jedynym problemem jest to, że musimy posiadać jakieś narzędzie do blokowania. Najbardziej popularnym sprzętem do tego celu chyba dalej pozostaje moneta, która ze względu na na grubość rantu nie niszczy nacięcia na kluczu (w przeciwieństwie do śrubokrętów wszelakich).
Dlaczego to? Po co to? Na co to?
Pierwsze co się rzuca na myśl, to poprawienie stabilności stroju. Owszem, jest to jeden z powodów. Przy dobrej gitarze, zastosowaniu kluczy blokowanych, dobrego siodełka i mostka, właściwie przestaje się ona rozstrajać
Sprawa druga i według mnie najważniejsza. Wygoda. Wymiana strun w gitarze z blokowanymi kluczami to pestka. Dosłownie, podczas koncertu (jeżeli jest taka potrzeba) zmieścimy się w 30 sekundach. ściągamy, wkładamy, zaciskamy, stroimy i dobranoc. Możemy cisnąć dalej. Nie wspominając o prostej wymianie strun w domu, bez męczącego nawijania (ja tam mam korbkę dla takich ciężkich przypadków, a Wy?).
Ceny
W ciągu kilku ostatnich lat rynek zapełnił się nam gitarowymi wyrobami wszelakimi po same brzegi. Stąd każdy znajdzie coś dla siebie.
Najtaniej możemy odnaleźć klucze blokowane chińskich producentów, tworzących swoje sprzęty na wzór topowych firm. Znajdzie się w tym worku Jin-Ho, czy tez WSC. Nie miałem okazji przetestować tych okazów więc nie jestem w stanie powiedzieć o nich za dużo (~100 zł – 6 szt.)
Kolejne w kolejce są testowane przeze mnie osobiście od kilku tygodni blokowane klucze Framusa. Cenowo kształtują się w okolicach 25-35 zł za jedną sztukę, w zależności od koloru.
Następnie lokują się najniższe modele Gotoha, Klusona (150-250 zł – 6 sztuk). Jeszcze dalej Sperzel, Schaller, Hipshot, Grover (300-400 zł – 6 szt.), wysokie modele Gotoha(~400 zł – 6 szt.) z różnymi systemami „polepszającymi” ich działanie.
Wybór
I co tu wybrać w takim razie? Wybór jak zwykle będzie powiązany z ilością denarów jaką będziemy chcieli przeznaczyć na ten cel. Ale zanim to zrobimy, proponuję dokładnie sprawdzić jakie mamy klucze i jakie będą pasować nam w ich miejsce. Osobiście strasznie nie lubię, gdy właściciel sprzedawanej gitary zmienił klucze Grovera na Sperzele i pozostawił obrzydliwe dziury po śrubkach. Jestem estetą i zawsze dobieram klucze blokowane tak, aby pasowały w miejsce poprzednich. Wszystkie wymiary i kąty macie podane na stronach producentów i sklepów, także to żaden problem.
Jak już dobierzemy typ kluczy i zaczynamy poszukiwać swoich wymarzonych bloków na przeszkodzie staje nam… Siedem strun. Niestety, pojedynczych kluczy u nas jak na lekarstwo. Ratunkiem są dla nas wspominane kilka razy Framusy i Hipshoty. Gdzieś tam po internetach walają się pewnie Jin-ho pojedyncze, a z zagramanicy ściągniemy pewnie Schallery i Sperzele.
Jeżeli szukamy stroików do szóstki – nie ma problemu. Jest dostęp do wszystkiego.
Osobiście przejechałem się na automatycznych blokowanych Groverach. Wiadomo – moja wina jeśli chodzi o brak dociekliwości i dokładnego sprawdzenia, ale sam mechanizm zaciskowy działał dziwnie. Nie za bardzo dało się wsadzić w niego strunę, uciekał, przesuwał się, jakieś to niedorobione było. W kluczach Gotoha lepiej się to sprawdzało.
Posiadając sporo mamony proponuję uderzyć w Schallery (jeżeli pasują). Posiadając mniej mamony – stawiam na Framusy. Szczególnie, że są dostępne pojedynczo, w każdym kolorze i w obydwu wersjach – prawych i lewych. Montaż standardowy na śrubki. Blokowanie i odblokowywanie strun jest bezproblemowe, nie czuć przeskoków czy innych wariactw (miałem kiedyś przygodę ze Sperzelami. Trzpień który blokuje strunę w środku docisnął się i zablokował otwór, musiałem potraktować go śrubokrętem i młotkiem zanim wrócił na swoje miejsce. Dlaczego tak się stało? Pojęcia nie mam. Nigdy więcej nie kręciłem już tak wysoko blokady). Rozwiercenie również nie przysparza problemów,rolka blokująca chowa się całkowicie i nie jesteśmy w stanie jej uszkodzić. Po montażu i zablokowaniu struny trzymają się bardzo dobrze, nie uciekają. Gitara trzyma strój elegancko – nie mam do czego się przyczepić za te pieniądze.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.