Gipson LP S to kolejna generacja inteligentnych gitar, które grają jak nigdy dotąd. Konstrukcja wykonana z jednego kawałka materiału typu RichGain™, który zapewni najlepsze doznania dźwięku na rynku gitar elektrycznych. Sercem gitary jest na stałe zaimplementowany zestaw przetworników typu AllYouWant™, który ściśle współpracuje z kluczami i mostem wykonanym z lotniczego aluminium zapewniającego, że Twój sprzęt nie uszkodzi się w Gipson Flight Case (dostępny osobno w przedsprzedaży 1.09.22).


Dobra wizja, co? No cóż – możliwe, że kiedyś i rynek gitar spotkają rzeczy, które w świecie elektroniki użytkowej nikogo nie dziwią. A pragnę przypomnieć, że próby wdrażania elementów, które „są nam niezbędne” dzieją się co roku, czy to u Gibsona (E-Tune), czy też u mniej znanych firm, które próbują „pomóc” nam być lepszym. Ok, biznes musi się kręcić, co jest zrozumiałe.

Fenomenem jest też to, że branża około-gitarowa nadal mówiąc otwarcie „trąci myszką”, co wiąże się z naszymi ideałami z przeszłości, no bo jak mieć gitarę ze stroikiem automatycznym? Heloł? to Jimmy Page też taką miał? Nie? A to spadać naciągacze! Tak to mniej więcej wygląda, gdy co roku Gibson wprowadza coś co ma być ekstra, a tak naprawdę największym zainteresowaniem cieszą się jego klasyczne modele bez zbędnej elektroniki oraz używki… tak. Osobiście jakbym miał kupić Gibsona, to ostatnią rzeczą jaką bym zrobił to poszedł do sklepu i kupił model, który za mnie robi połowę rzeczy. O taki jestem staroświecki, jak 80% gitarzystów. Gdzie jest więc problem i sedno biznesu?

Niski ukłon należy się branży i Wam Gitarzystom za ten konserwatyzm, który ma w 4 literach automatyczne strojenie i inne ustrojstwa. Gitarowy konserwatyzm, który ratuje tak naprawdę jak największy wpływ człowieka na daną dziedzinę. Patrząc z punktu społecznego, jest to zrozumiałe, ponieważ każdy z nas podąża pewnymi schematami, które kiedyś zobaczył i utkwiły mu w głowie. Jednak patrząc na czasy współczesne i liderów gitarowej opinii potrzebujemy osób, które będą ciągnęły aktualne wzorce i nie dały się łatwo omamić pachnącymi banknotami. Tego i Wam życzę, bo jeśli nie, to będziecie mieli kolejne tony kabli USB do ładowania kluczy do strojenia gitary.*

*Ten post to luźne przemyślenie autora, nie jest prawdziwy.

O autorze

Człowiek tysiąca pomysłów i zainteresowań. Codziennie staram się robić to co lubię, czyli praktycznie wszystko! Z gitarą wiąże same pozytywne wspomnienia, a jest ich prawie 10 lat.