Tak się zastanawiałem o czym tu napisać i mnie natchnęło. Na forum gitara-online.pl istnieje rozbudowany wątek właśnie o wyborze między gitarą nową, a używaną. Postaram się pokrótce nakreślić co siedzi w mojej głowie na ten temat. Na zdjęciu widnieje Flame Bell II, moja pierwsza gitara elektryczna kupiona w 2002 roku, w sklepie muzycznym w Lubinie. Nowiutka, nowiuteńka.

Wybór padł właśnie na nią ze względu na moją miłość w tamtych czasach do Nirvany. Były to wesołe czasy, gdy internet był w co trzecim? A może nawet w co czwartym domu. Pigmej raczkował, z resztą nawet nie wiedziałem o jego istnieniu. Gitarę kupowałem wyłącznie na wygląd i na polecenie sprzedawcy, ze to dobra, Polska firma (dzisiaj takich rad się już w sklepach raczej nie słyszy). Do czego zmierzam. Mimo bezkresności internetu, setkom for, polskich i zagranicznych, wielu recenzjom, możliwościom i tak dalej, dzieciaki w dalszym ciągu wchodzą do sklepu i biorą gitarę która podoba im się z wygląda (Skyway, Cort, Ibanez GRG) – ma być czarna, z wajchą i koniecznie 24 progi.

Jestem w stanie zrozumieć, że nie żyjemy w Ameryce, nie stać 15 letniego chłopaka na wyłożenie 1000 zł na gitarę więc idzie do sklepu i kupuje ją na raty. Robi to jednak nawet nie zaglądając do sieci po podstawowe informacje.A jeżeli to zrobi, to i tak nikogo nie słucha i wybiera najgorsze z możliwych. A w sklepach internetowych nie dość że można kupić na raty, dostać zniżkę będąc zarejestrowanym na forum, to jeszcze otrzymać dobrą poradę i sprawdzony egzemplarz rzeczonego instrumentu. To jest przykład, kiedy kupno nowej gitary ma sens. Brak gotówki.

Kolejna gitara, którą spotkało to szczęście i wylądowała u mnie jako nówka sztuka była LTD VB400. Pierwszym powodem jej zakupu był właśnie brak gotówki w tamtych ciężkich studenckich czasach, a drugim kompletny GAS na tą właśnie gitarę (do dzisiaj się zastanawiam dlaczego nie wziąłem MHB-400…). Była ona właściwie niedostępna w PL, wyłącznie na zamówienie. Do tego straszliwie ciężko było odszukać jakiekolwiek gitary barytonowe.

3

Oto i drugi powód gdy trzeba zainwestować w nową gitarę – jej rzadkość na wtórnym rynku. Istnieje jeszcze jedna sytuacja, gdy kupno nowej gitary jest totalnie uzasadnione. Jeżeli uda nam się wynegocjować sensowny rabat, to dlaczego nie? Sytuacje niestety rzadkie, ale zdarzają się. Szukajcie, a znajdziecie.
Najczęściej padającym argumentem przeciwników używanych gitar jest to, że nie chcą używanego sprzętu bo może być zniszczony/obity etc. Bo chcą czuć zapach nowej gitary i przeglądać się w niej jak w lusterku. A sprzedający na pewno rzucał gitarą po ścianach, a później markerem zamalował rysy i pęknięcia.
Przez te 12 lata przeleciało przez moje ręce trochę instrumentów i tylko raz zdarzyło się, że sprzedawca nie poinformował w aukcji o istniejącym uszkodzeniu. Na szczęście cena gitary była niska i udało mi się sprzedać ją (oczywiście uczciwie, z pełną informacją) bezstratnie, komuś kto sobie z nią poradził. W każdej innej sytuacji gitary były rzetelnie opisane, wszystkie wady, uszczerbki i problemy. Osobiście uważam, że społeczność gitarzystów jest tak specyficzna, że większość z nas to uczciwi ludzie (nie licząc handlarzy podróbek, którzy niestety również występują na naszym rynku) i rzadko kiedy pojawiają się jakieś niesnaski.

Przy kupnie używanej gitary trzeba trzymać się podstawowych zasad zakupów w internecie:

1. Przeczytać dokładnie opis
2. Sprawdzić rzetelność sprzedającego
3. Poprosić o dokładne zdjęcia
4. Targować się!
5. W razie problemów, jeszcze przed finalizacją transakcji umówić się na rękojmie/zwrot gitary
6. Kupować i cieszyć się z zaoszczędzonych pieniążków!

A może ktoś spróbuje mnie przekonać, że tylko NOWA gitara ma sens?

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.