Odpowiadałem na tą kwestię przy okazji kilku innych notek, ale czas uwiecznić tą odpowiedź w cyklu „Odwieczne pytania”. Co w końcu jest „lepsze”? Lampa czy cyfra?
Ograniczenia sprzętu cyfrowego skończyły się. Posiadając odpowiednią ilość gotówki możemy zakupić Kempera i profilując bądź ściągając profile z sieci mamy dostęp do praktycznie wszystkich brzmień wzmacniaczy jakie istnieją. Czy w takim wypadku inwestowanie we wzmacniacze lampowe ma jeszcze sens? Na to pytanie możecie odpowiedzieć sobie sami.
Co gdy ilość posiadanej gotówki nie pozwala nam na zakup Kempera? Pozostają nam tańsze odpowiedniki tego dobra luksusowego jak POD HD, Eleven Rack czy Boss [sic!] albo… Lampa.
Ceny najpopularniejszych modeli [Marshall, Peavey, Carvin, Krank, Rivera…] Kształtują się cenowo od 2000 do 3000 zł, do tego kolumna gitarowa [1500-2500] zł i można podbijać świat.
Nagłośnienia cyfry, której koszt oscyluje od 1000 do 2000 zł kształtuję się w zależności od wyboru wzmocnienia [monitor aktywny/końcówka lampowa + paczka/końcówka tranzystorowa + paczka/monitory douszne]od 1000 do 3000 zł, czyli wybierając najdroższą opcję równamy się cenowo ze sprzętem lampowym.
I co dalej?
Poszukując ostatnimi czasy basisty do zespołu spotkałem się bardzo nieprzychylnymi odpowiedziami, gdy w treści ogłoszenia zamieściłem, że gramy tylko i wyłącznie przez symulacje cyfrowe. Nie wiem czy to przypadłość basistów, czy cały czas cyfra spotyka się z zaściankowym podejściem polskiej ludności muzycznej.
Wnioskując, posiadanie dobrej klasy sprzętu lampowego ułatwia? dostanie się do kapeli i poprawia wizerunek gitarzysty. Czy tak właśnie jest? Możliwe. Co jeszcze?
Wygląd
Head lampowy, świecący i żarzący się wygląda na scenie pro. Niekoniecznie ludzie to widzą, ale koledzy z innych zespołów na pewno.
Furgoczące nogawki
Kiedyś przeczytałem taką opinię, że zawsze da się poznać, czy gra się na lampie czy cyfrze, bo grając na cyfrze nigdy nie poczuje się „furgoczących nogawek”.
Łatwość w obsłudze
Pięć, czasami sześć pokręteł, wycinamy środek i już możemy napitalać na chwałę Dimebaga. Cyfrą trzeba się nakręcić, oj trzeba.
Z czym musimy się liczyć używając lampiaka?
Ciężar
Heady ważą od 18 do 30 kg, do tego paczka – 30 – 50 i robi się nam niezły gigant.
Lampy
Nie lubią wstrząsów. Nagłych zmian temperatur. Nie są zbyt tanie.
Głośność
Lampa lubi być głośno. Nic tak dobrze nie brzmi jak dobrze rozkręcone 100W na fullstacku. Szkoda, że nie da się tak zagrać praktycznie żadnego klubowego koncertu, bo zagłuszymy wszystko, łącznie z frontline’em
Sterowanie
Zmiana kanałów? Ok. Bramka? Cały czas włączona? Solo – podbicie. Delaye? Pogłosy? Kompresor? Czysty/nieczysty ogarnia się bezproblemowo, ale gdy chcemy ogarnąć coś więcej, zaczynamy naukę stepowania.
Nagłośnienie
Nie ma co kłamać, nawet z najlepszym sprzętem nagłośnienie w klubach/knajpach bardzo często bywa tragiczne. Czasami trzeba grać z backline’u, co wedługg mnie jest totalną porażką. Czasami wzmacniacze nagłaśnia się mikrofonami od Skype’a i wtedy nawet Diezel VH4 nie zagra. duPolandia.
Oczywiście dramatyzuję tu trochę i przesadzam podkreślając te wady, bo wszystko jest do ogarnięcia i nie jest to jakoś ultra skomplikowane. Trzeba to po prostu lubić. I strasznie to wkręca.
101000100100101010010101000010010010101, czyli cyfra

W przypadku cyferki najgorsze są początki. Ogarnięcie działania, sterowania, klikania. Następnie ustawianie brzmienia, usuwanie fizzu (wysokiego, brzęczącego dźwięku charakterystycznego dla średniej klasy procesorów), wyszukiwanie najlepszych symulacji i tak dalej i dalej. Przebijając się przez ten etap – jesteśmy w domu. Nasza cyferka będzie nam służyć zawsze, w każdych warunkach.

Czy próba, czy koncert, czy nagrywanie, wchodzimy, wpinamy i jest tyle. Nie ma efektu furgoczących nogawek, nie ma odjechanego wyglądu i brakuje też podziwu kolegów. Za to wszystko dostajemy ogromną funkcjonalność.
Dlatego też od ponad 4 lat używam PODa w każdych warunkach i nie jestem w stanie wyobrazić sobie domowego nagrywania bez tego urządzenia.
Lampa czy cyfra? Każdemu według potrzeb. Ja wybieram funkcjonalność. A Wy?

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.