Faza przygotowania

Lutownica – to wszyscy wiemy. Cyna – używam z topnikiem, lepiej się lutuje. Płyn lutowniczy, będzie o nim poniżej. Nożyczki, nóż, kombinerki, coś do przytrzymania wtyku (u mnie jest to małe imadło), coś na stół żeby nie ufajfolić, opcjonalnie koszulki termokurczliwe.

Jadziem!

Ściągamy pierwszą warstwę za pomocą noża (dookoła nacinamy i powinno lekko zejść) i naszym oczom pokazuje się ekran:

Musimy z niego zrobić „drucik” więc zwijamy:

Ściągamy następne warstwy (jak w cebuli) i mamy żyłę sygnałową, którą również musimy zwinąć, łatwiej się będzie lutować:

Tu wjeżdża płyn lutowniczy. Nie wiem jak to się specjalistycznie nazywa, ale lutuje się z tym fenomenalnie. Nakładamy na elementy załączonym pędzelkiem i cyna zajebiście przylega. Trochę kryptoreklama, ale naprawdę działa i to świetnie. (Ostatnimi czasy zrezygnowałem z tego specyfiku, czasami zbyt mocno korodował i niszczył przewody)

Nakładamy cynę nasze elementy, czyli na pin sygnałowy i „minusowy”:

Na obydwie skręcone żyły:

Finalnie – lutujemy:

Po zlutowaniu pierwszego wtyku pamiętajcie o nałożeniu końcówki z drugiego. Po lutowaniu ciężko naprawić ten błąd…

Opcjonalnie można założyć koszulki termokurczliwe na wtyki, wzmacniają i wyglądają pro.

I mamy nasze kabelki!

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.