Autor: Mateusz Przybylski

Człowiek-metalkor i Naczelny Propagator Grania Krzywo. A dej Pan spokój...

…albo przynajmniej bardzo chciałoby się w to wierzyć. Jak markę Framus szanuję za naprawdę kozackie gitary, tak o strunach ich produkcji mogę powiedzieć jedynie: „Pffffft…” Jestem do nich zrażony, nic nie zrobisz. Raczej trudno spodziewać się, żebym pałał optymizmem po tym jak kiedyś struny tej marki kupiłem i były od nowości koloru rdzawego. I nie – to nie był jakiś ultranowoczesny stop miedzi i gównolitu. No ale dobra, to było bardzo dawno temu, a w międzyczasie nauczył się Dunlop, to może i Framus się nauczył też. Przechodząc do sedna, Framus wypuścił sobie (czy tam raczej nam) jedenaście kompletów rozmaitych, do…

Teraz, gdy już przyciągnąłem waszą uwagę, chciałbym Wam opowiedzieć o maśle. Nie, ale serio. Firma DMI Guitar Labs wypuściła niedawno coś, co ich dział marketingu postanowił nazwać Fret Butter. W skrócie, to taka nawilżana ściereczka do podstrunnic All-in-One – czyści, nawilża podstrunnicę, poleruje progi, a po wszystkim pozostawia ochronną warstwę i przyjemny waniliowy zapach. (I nie krzyczy jak zapalisz w łóżku…) Produkt jest w dodatku 100% ekologiczny – nie testowany na zwierzętach, wegański (!), pozbawiony chemikaliów oraz olejku cytrynowego. Jest za to w całości skomponowany z jadalnych składników. Z powyższego wynika dość jasno, że Fret Butter nie nadaje się do…

Takąż oto informację dało się tu i ówdzie znaleźć w internetach z dniem 17 sierpnia bieżącego roku. Jako, że kompletnie nie znam się na efektach w formie stomp-boxów, (Znajomość takich ogranicza się u mnie do: „kiedyś jeden miałem i zaraz sprzedałem”) to napiszę tylko, że efekt dostępny jest w sprzedaży już, więc ewentualni fani tegoż nie muszą cierpieć katuszy oczekiwania na premierę. Wychodzi na to, że jest to dość wierna reedycja produkowanego w latach 90 – i ponoć kultowego – owerdrajwu. Tak twierdzą ludzie od marketingu z EHX. To znaczy, graficznie wygląda tak samo – jest w kolorze „military green”…

Merhaba. Styczność z tego rodzaju mostami miał w którymś momencie życia pewnie każdy gitarzysta. (Mama! Pacz! Bede wanhejlen! I to bez trzymanki!) Czy jednak ktokolwiek z Was zastanawiał się kiedyś jaka jest geneza tych zacnych urządzeń i co spowodowało, że pojawiły się na rynku dokonując przy okazji małej rewolucji? Oczywiście, że nie. Myślicie tylko o sobie. Historia powstania No ale zacznijmy od początku. Ktoś te mostki musiał kiedyś wymyślić i zaprojektować, samorodne w końcu nie są. Za powstanie projektu oraz pierwszych egzemplarzy produkcyjnych, odpowiedzialny jest jegomość o znajomo brzmiącym imieniu i nazwisku – Floyd D. Rose. Osobnik ten – muzyk…

1 2 3 4

Ale tak serio, to aż nie wiem co mam napisać w tym niusie. Puenta dowcipu jest taka, że Steve Vai wypuścił swoją serię naklejek ochronnych na gryf, żeby się podstrunnica nie paćkała, tudzież nie rysowała. Jak ostatnio sprawdzałem w kalendarzu, to wyszło że 1 kwietnia jest dopiero w przyszłym miesiącu… Removable Graphic Fingerboard Protectors, bo tak się to cudo nazywa, dostępne jest dla gitar sześciostrunowych – akustycznych oraz elektrycznych. W zamyśle mają pasować do instrumentów o skalach w przedziale 24″ – 25.625″ (łaaaał…) i siodełku nie węższym niż 39 mm. (Zawsze zastanawiało mnie, czemu skale podaje się w calach, a…

W każdej gitarze można sobie wymienić to i owo. Wiadomo – pikapy, mostek, klucze. Jak ktoś jest zatwardziałym fanem Fendera/Warmotha (Fuj!), to może sobie wymienić korpus i gryf… Tja. A co by było, gdyby tak w posiadanym instrumencie można było wymienić… Wszystko naraz? Takie pytanie musieli sobie zadać któregoś ranka twórcy niedużej manufaktury o nazwie Somnium Guitars. Właśnie to sobie wyobrażam – „Ej, stary – a chodź zrobimy gitary w których będzie można wymienić wszystko! [hits the bong]. To będzie takie jak Yamaha Silent, tylko inne, ale jednak podobne.” I jak widać na załączonych obrazkach – jak pomyśleli, tak zrobili.…

Dzisiaj będzie dość krótko, bo i w sumie niewiele było nowości godnych uwagi. Tak więc bez zbędnej zwłoki – zaczynamy. Kojarzycie taką australijską djentową kapelę, Twelve Foot Ninja? Jeżeli nie kojarzycie, to powinniście się wstydzić i czym prędzej to nadrobić. A jak już nadrobicie, to możecie sobie spojrzeć na na nowego Variaxa wyprodukowanego przez kombinat L6/Yamaha. Nowe urządzenie nazywa się Shuriken, wygląda dość paskudnie, jest 27 calowym barytonem, a poza tym – najzwyklejszym Variaxem. Do Polski pewnie nie trafi, bo to wersja limitowana. Kolejnym gratem. którego dostępność w naszym kraju stoi pod znakiem zapytania jest Seymour Duncan Andromeda Dynamic Delay…

Dobry! Wracamy pomału do pierwotnego cyklu wydawniczego, ponieważ tak sobie właśnie wymarzyłem. Przed Wami kolejny, (prawie)cotygodniowy przegląd nowości na tymże portalu! Niestety, w tym tygodniu zabrakło nowinek od Ibaneza oraz PRS-a, trzeba więc znaleźć jakichś innych chłopców do bicia. No to może BOSS? Dawno im się nie oberwało, ale tak po prawdzie nie popisali się też tym razem jakąś wyjątkową głupotą. Ot, wypuścili jubileuszowego DS-1 na 40 lecie istnienia firmy. Nie ma co – jak świętować to z hukiem. Nieco głośniej będzie za to u ENGL-a, który to zapowiedział swój nowy wynalazek – E766 Inferno. Przysięgam, że jakby czytać niusy…

Jakoś tak wyszło, że nie było ostatnio TL;DR. Wynikło to trochę ze świątecznej i poświątecznej posuchy, a trochę z mojego lenistwa. Ale teraz, kiedy zimowe NAMM nie tyle wiszą w powietrzu, co w zasadzie pierdyknęły o glebę z pełną mocą, mamy czym zapchać niniejszy kącik. Zapraszam! Mamy trochę do nadgonienia od początku stycznia, a działo się niemało. Postaram się więc skupić na najważniejszych wydarzeniach. Coraz więcej polskich producentów zaczyna podążać za światowymi (i wcale nie nowymi) trendami – takowoż doczekaliśmy się headlessa od Mensingera, a także prototypowego bezgłówkowca od Mayo. A skoro już o trendach mowa, nie można zapominać o…

Że co?! Od tego momentu przestałem już ogarniać co tutaj się dzieje. Rok temu na headlessy porwał się RAN. A teraz, gdy nius o słoiku Mayonesu bez zakrętki nie zdążył jeszcze ostygnąć, gruchnęła wiadomość o kolejnym polskim wypuście w duchu Steinbergera. Albo Kiesela. Albo innego *strandberga. Nie przedłużając – gitarka nazywa się Mjl… Mloj… Nooo, tak je ten taki młotek tego blondasa z The Avengers. Nie przedłużając, wygląda tak: Jeżuśnarnia… Jak normalnie jestem fanem takich rozwiązań i lubię gitary bez główek do tego stopnia, że dostałem opieprz w redakcji za to, że nius z Mayo był za bardzo stronniczy (albo…

1 2 3 5