Rozmyślając dzisiaj o mijającym roku naszły mnie przemyślenia wszelakie, po co grać, dlaczego, co nam to daje, czy to nie zmarnowany czas i tak dalej. Wiele takich pytań pojawia się na pewno przed zakupami świątecznymi, szczególnie u rodziców, którzy „naciągani” są na coraz to nowe sprzęty przez swoje pociechy. Od A.D. 2001, kiedy to pierwszy raz wziąłem do ręki gitarę wiele się zmieniło, począwszy ode mnie, przez świat, który mnie otacza. Co przez te 14 lat dała mi gitara?

Pominę w trakcie pisania wszystko to, co łączy się całkowicie z graniem, czyli użytkowanie wzmacniaczy, nauka regulacji, czy wiedza o efektach, pętlach mas i innych pierdoletach. Skupię się na pozytywnych aspektach, które łączą się nie tylko z gitarą.

1. Ludzie

Poznałem setki osób dzięki gitarze. Najpierw byli to ludzie, którzy mnie uczyli i z którymi się uczyłem. Później sam zacząłem uczyć. Następnie inni początkujący muzycy bywający w salach prób i na koncertach. Ludzie z innych kapel, właściciele sklepów muzycznych, klubów, dziennikarze. Gdy internet otworzył przede mną swoje podwoje poznałem ludzi z całej Polski i nie tylko. Na tą chwilę, jeżeli potrzebuję coś załatwić w Warszawie, wyciągam telefon i dzwonię. Potrzebuję coś w Gdańsku? Messenger. A może coś z Londynu? To jest po prostu niesamowite.
Przy okazji chciałbym podziękować tym wszystkim ludziom, którzy mi pomagają w sprawach różnych, nie tylko gitarowych (nie będę podawał z konkretów, wiecie kto :*)
2. Handel
Dzięki ciągłemu poszukiwaniu swojego wymarzonego sprzętu, wymiany, zamiany, sprzedaży, nauczyłem się handlować. Teraz już mniej, ale swego czasu przez moje ręce w ciągu miesiąca przechodziło trzy do pięciu kostek gitarowych i tak co miesiąc. Nie powiem, przednia zabawa. Dzięki temu żadna sprzedaż, czy to auta, czy krzeseł, nie jest dla mnie straszna.

3. Foto

Nie jest to umiejętność odkryta w 100 procentach, ale uczę się. Coś tam czytam i kombinuję, próbuję robić lepsze zdjęcia, coś tam nawet czasem wyjdzie. Do tego dochodzi delikatna obróbka, czy podcięcie. Ciągłe NGD na forach i handel na alledrogo, a teraz produkcja bloga zmusza mnie, żebym robił to „w miarę” dobrze. Może kiedyś naprawdę nauczę się robić zdjęcia?
4. DAW
Byłem zmuszony, dosłownie zmuszony nauczyć się obsługi DAW. Nagrywanie to najlepszy sposób na ćwiczenie, musiałem więc nadrobić zaległości techniczne w HOA, a później w Nabu, żeby móc sensownie grać. Teraz nie wyobrażam sobie grania w kapeli, gdzie NIE /ćwiczy/nagrywa/przekazuje pomysłów/ za pomocą nagrywek. Oprócz grania, obsługa DAW przydaje się do najzwyklejszego tworzenia dzwonków na telefon, czy robienia miksów numerów, na przykład na imprezy. Ale to chyba każdy rozgarnięty gitarzysta wie.
5. Lutowanie
Tu chyba nie trzeba niczego wyjaśniać. Dzięki zrobieniu kilku kabli, mogłem w końcu sam robić elektronikę w gitarze. Naprawiać zepsute zasilacze, łączyć kabelki i wiele innych pierdół, jak naprawa anteny od radia. Spawać jeszcze nie umiem, ale też się kiedyś nauczę, niekoniecznie przy gitarze.
6. Narzędzia
Naprawy i ulepszanie pedalboardów nauczyły mnie obsługi podstawowych elektronarzędzi, jak również zwykłych, prostych pilników czy śrubokrętów. Nie będę ukrywał, jeszcze kilka lat temu byłem totalną nogą jeśli chodzi o działanie i pracę przy tego typu sprawach. Wiertarka była dla mnie nieosiągalnym szczytem techniki. Jak to mawia moja mama: „Sam zawsze mówiłeś, że jesteś stworzony do wyższych celów niż praca fizyczna” – tia. I zostałem ślusarzem/mechanikiem/operatorem maszyn/górnikiem – wybierzcie sobie sami.
7. Internet
Dzisiaj zasady netykiety i przebywania w sieci są już na wymarciu, każdy robi co chce, gdzie chce i kiedy chce. Kiedyś trolle były niszczone, kasowane i zabijane w zarodku. Żeby utrzymać się w jakiejś społeczności, trzeba było umieć się zachować, przestrzegać zasad, czy nawet umiejętnie wypowiadać się w języku polskim. Dzisiaj – sami wiecie jak jest.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.