Podobnie jak w przypadku Charvela Duplantiera, o którym dopiero co pisałem, Jackson wypuszcza sygnaturę swojego „najulubieńszego” endorsera, Mishy Mansoora – po taniości.


Jackson Pro Series Signature Misha Mansoor Juggernaut HT6/7 – tak będą się nazywać te wiosła. Sześć i siedem strun w dwóch wersjach kolorystycznych – szóstki w pełnym kolorze, siódemki w transparentnym wykończeniu.

Korpus: lipa,
Gryf: jednoczęściowy, klon, wzmocniony grafitem, satynowy,
Podstrunnica: heban,
Konstrukcja: bolt-on,
Przetworniki: Jackson MM1,
Klucze: blokowane,
Most: Jackson HT6/7,
Skala: 25.5″ – 6, 26.5″ – 7,
Radius: 16″,
Wykończenie: gloss,
Super dodatek: Luminlaye.

Jak to będzie wyglądać? O tak:

Krótka prezentacja gitar w rękach samego Bulba:


JACKSON WTF?

Sorry Jackson, ale czy ktoś tego słuchał? Czy to brzmi jak Periphery?

NIE. Więc o co tu chodzi? W porównaniu do próbek Charvela Duplantiera, o którym dopiero co pisałem – jest przepaść.

A najbardziej rozwalił mnie kształt Juggernaut, nie wiem dlaczego wcześniej tego nie zauważyłem:

Rozumiem, że ma być ostro i w ogóle, ale… Mimo wszystko… Nie.

Cena za Dżagernałty to odpowiednio 1100 dolarów za szóstkę i 1243 dolary za siódemkę. Thomann serwuje je nam za 729 euro (wersja 6) i 777 euro (wersja 7).

Co o tym myślicie? Warto?


źródło: jacksonguitars.com

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.