http://cdn.roland.com/assets/images/products/gallery/jc_01_angle_1_gal.jpg

Świat się chyba kończy. Roland – legendarny producent sprzętu audio – postanowił sprofanować jeden ze swoich równie legendarnych produktów – tranzystorowy wzmacniacz Jazz Chorus. Zapowiedział ten fakt na ostatnim NAMM. Nie ma zmiłuj – pieniążki są priorytetem. O co ból miejsca, w którym plecy tracą swą szlachetną nazwę? Ano o to, że Roland postanowił wykorzystać stylistykę i nazwę produktu do promowania głośnika Bluetooth. Kurde, litości. Do tego nawet gitary nie można podpiąć. Co najwyżej komórkę, żeby posłuchać sobie Justina Biebera. Gdzie tu sens, gdzie tu logika? Nie wiem. Faktem jest jednak, że według zapewnień producenta, zabawka ma oferować:

– „pole dźwiękowe w jakości HD, które da nam złudzenie słuchania prawdziwego produktu z linii Jazz Chorus” (Awww, yisssssss…)
– „trój-zakresowe EQ, które uczyni to to lepszym niż głośniki wyposażone w dwu-zakresowe, częściej spotykane”
– „wygląd produktów z serii Jazz Chorus” (Ponieważ to takie ważne…)
– „możliwość korzystania z zestawu głośnomówiącego”
– „gniazdo Audio-In, które da nam możliwość kreatywnego miksowania różnych dupereli z tym co tam se akurat puszczamy przez Bluetooth”

Dodatkowo, na stronie producenta otrzymujemy zapewnienie, że: „The Jazz Chorus series has been able to maintain a standalone status in the music scene for decades. Even now, Roland’s Jazz Chorus Series is still evolving as a cutting edge product.”

Chyba mu jednak ten evolving w złą stronę poszedł. Brakuje tylko Eweliny Lisowskiej włączającej niskie ceny.

https://i.ytimg.com/vi/a1jCVIf_WQg/maxresdefault.jpg


 

A wy, kochani czytelnicy,
o sprzęcie możecie (Chwała Perunowi – na szczęście nie musicie.) poczytać konkretnie pod adresem: http://www.rolandus.com/products/jc-01/

O autorze

Człowiek-metalkor i Naczelny Propagator Grania Krzywo. A dej Pan spokój...