Dobry! Wracamy pomału do pierwotnego cyklu wydawniczego, ponieważ tak sobie właśnie wymarzyłem. Przed Wami kolejny, (prawie)cotygodniowy przegląd nowości na tymże portalu!


Niestety, w tym tygodniu zabrakło nowinek od Ibaneza oraz PRS-a, trzeba więc znaleźć jakichś innych chłopców do bicia. No to może BOSS? Dawno im się nie oberwało, ale tak po prawdzie nie popisali się też tym razem jakąś wyjątkową głupotą. Ot, wypuścili jubileuszowego DS-1 na 40 lecie istnienia firmy. Nie ma co – jak świętować to z hukiem.

Nieco głośniej będzie za to u ENGL-a, który to zapowiedział swój nowy wynalazek – E766 Inferno. Przysięgam, że jakby czytać niusy od tego germańskiego producenta bez żadnego kontekstu, to po samych nazwach można by dojść do wniosku, że produkuje czołgi w celu dokonania rychłego anschluss sąsiadujących państw. Na szczęście to będzie wzmacniacz a nie czołg, sygnowany nazwiskiem Friedman a nie Hitler, ma mieć premierę wiosną tego roku i kosztować $2 000. Uff.

Pamiętacie, że w zeszłym roku od Ibaneza odszedł Mick Thomson i zdradziecko ulokował się jako endorser w Fender/Jackson? Jeżeli nie, to trudno. W każdym razie będzie miał swoją sygnaturę z przyspawanym flojdem (co jest akurat niezłym pomysłem), bazowaną na modelu Soloist. Rzekomo, w USA ma być wyprodukowanych jedynie 15 sztuk, więc podejrzewam, że normalnie będą toto strugali w Meksyku.

Jeżeli są tu jacyś fani Gojiry, to zapewne zainteresuje ich wieść, że Joe Duplantier będzie miał nową sygnaturkę u Fendera Charvela. Nie wygląda to jakoś specjalnie, kosztuje w przeliczeniu jakieś 2 300 PLN i pewnie jest strugane w Indonezji. Sami zresztą zobaczcie, bo mnie się nie chce o tym gadać.

No ale skoro już o tanich sygnaturach mowa, to Bulb z Periphery też będzie miał swoją nową, tanią gitarę. W sam raz dla najmłodszych adeptów djentu i fanów Periphery. Wygląda to to, tak o.

Kiedyś tam coś już wspominałem, że postępuje miniaturyzacja, że idą nowe rozwiązania, bla bla bla, kto by mnie tam słuchał. W każdym razie za trendami idzie również moje ulubione Line 6. Nius jest taki, że jezeli dla kogoś Helix był za duży, to będzie se go mógł teraz wsadzić w kieszeń – i to nawet w rurkach – i zanieść spokojnie na próbę. Jak, zpytacie? Normalnie, na pendrive, w wersji VST. No bo  czemu i nie. Rozwiązanie nie jest w zasadzie nowe, bo wcześniej był choćby POD Farm, no ale niech tam.

Co też tak poza tym w świecie słychać? Steve Vai pokazał światu jak robi się jego sygnowane Ibanezy. Można to sobie obejrzeć tutaj.

No i oczywiście jak co tydzień pojawiło się trochę świeżych klipów na CTG TV. Mamy więc kolejny, bardzo przydatny materiał stworzony we współpracy z guitarproject.pl, w którym to nasz naczelnik opowiada co zrobić gdy pręt jest naprężony, a także test jakiegoś silnika diesela czy coś. A jako wisienka na torcie, pojawił się metalowy cover M.I.L.F. autorstwa naszego redaktora, Jakuba. Obczajcie bo fajny (mówię o coverze, chociaż Jakub też niczego sobie).

Ale żeby nie było, że CTG samą rozrywką stoi, informowaliśmy też w tym tygodniu o sprawach poważnych czyli o zmianach w CITES. Poczytajcie sobie uważnie, bo może się jeszcze okazać, że za moment w każdej gitarze podstrunnica będzie musiała być zrobiona z pieczonego klonu albo innego gównolitu.


I to w zasadzie tyle na dziś. Z Too Long; Didn’t Read zrobiło nam się chyba coś wprost odwrotnego. Jeszcze trochę i będę musiał pisać streszczenia tych streszczeń. Do zobaczenia w kolejnych odcinkach.

O autorze

Człowiek-metalkor i Naczelny Propagator Grania Krzywo. A dej Pan spokój...