Dzisiaj będzie dość krótko, bo i w sumie niewiele było nowości godnych uwagi. Tak więc bez zbędnej zwłoki – zaczynamy.


Kojarzycie taką australijską djentową kapelę, Twelve Foot Ninja? Jeżeli nie kojarzycie, to powinniście się wstydzić i czym prędzej to nadrobić. A jak już nadrobicie, to możecie sobie spojrzeć na na nowego Variaxa wyprodukowanego przez kombinat L6/Yamaha. Nowe urządzenie nazywa się Shuriken, wygląda dość paskudnie, jest 27 calowym barytonem, a poza tym – najzwyklejszym Variaxem. Do Polski pewnie nie trafi, bo to wersja limitowana.

Kolejnym gratem. którego dostępność w naszym kraju stoi pod znakiem zapytania jest Seymour Duncan Andromeda Dynamic Delay (nazywajmy go po prostu Andromeda, dobrze?). Za kwotę 300 USD mamy dostać delay, który podłączymy sobie do komputera przez USB, podepniemy mu MIDI i wgramy 128 presetów. (A do tego ma całą masę pokręteł i nazywa się jak nadchodząca część Mass Effect).

Electro-Harmonix postanowiło za to wreszcie zrobić wzmacniacz, który będzie większy niż paczka fajek. Kto kojarzy ich serię Caliber, ten wie o czym mówię. Tak po prawdzie za wiele nie wiadomo – ma bazować na rosyjskim wzmacniaczu, który to bazował na zachodnich rozwiązaniach, ma być lampowy i ma mieć 50 wat. Wiele więcej nie wiadomo. Premiera? Będzie kiedy będzie.

Jak widzicie, w niusy sprzętowe za bardzo w tym tygodniu nie obrodziło. No i może nawet dobrze, bo skąd brać potem kasę na te wszystkie cudeńka? Tak czy inaczej, jeżeli jeszcze ktoś nie widział, to mamy nowy odcinek CTG TV. >>O, tutaj kliknij.<<  Nie wiem niestety o czym, bo nie mam czasu na telewizję, ale tytuł brzmi dość wymownie.


I to by było na tyle w tym tygodniu. Bawcie się dobrze i do zobaczenia wkrótce.

O autorze

Człowiek-metalkor i Naczelny Propagator Grania Krzywo. A dej Pan spokój...