Przedstawiliśmy Wam już Avernus Guitarsdzisiaj czas na pierwszą recenzję. Będzie to model Etna, skierowany zdecydowanie w stronę mniej „agresywnych” gitarzystów. Dzisiaj będzie dźwięcznie, aksamitnie i radośnie. Zaczynamy!


Niestety nie potrafię zacząć bez specyfikacji gitary więc, proszę bardzo, oto ona:

Specyfikacja:

Korpus: olcha
Konstrukcja: set-in
Gryf: klon
Podstrunnica: klon
Radius podstrunnicy: 14″
Most: Gotoh, struny przez korpus
Klucze: Gotoh
Przetworniki: Seymur Duncan Vintage Broadcaster set
Elektronika: głośnośc, barwa, przetwornik trójpozycyjny, pstryczek (do czego? dowiesz się na końcu recenzji)
Znaczniki: boczne, Luminlay

Pierwsze wrażenia

Nie ma co ukrywać – gitary Avernus dość mocno nawiązują kształtem (szczególnie główka) do PRSów. Co dalej? Robi się ciekawie! Mały, profilowany olchowy korpus sprawia, że waga instrumentu jest naprawdę niewielka. Burst na topie nadaje mu intrygującego, klasycznego wyglądu. Most ukradziony z telecastera zgrabnie chwyta w swoje objęcia jednego Duncana, zaraz za nim kolejny przetwornik i już wchodzimy na jednoczęściowy, klonowy gryf. Piękne logo Avernus na zaślepce pręta i sześć kluczy Gotoh finalizuje nam wiosełko. No dobra, ale co to ten pstryczek…?

Wykonanie

Moja ulubiona część przy wiosłach z wysokiej półki, wiecie dlaczego? Bo nic tu nie trzeba pisać. Wykonanie jest maksymalnie dobre i nie mam do czego się przyczepić. Zastanawia mnie jedynie głębsze wycięcie na płytę od cavity. Wchodzi ona jakby ‚do środka’. Jeszcze nie widziałem takiego rozwiązania. Podsumowując, lakier położony perfekcyjnie, Luminlaye w idealnych czarnych obwódkach równo nabite na boku podstrunnicy, klucze prosto. Akcja strun na poziomie 1 mm – czego więcej chcieć? A… Pstryczka. Co robi?

Gramy

Nie mogłem się powstrzymać i ogrywanie gitary rozpocząłem od pstryczka. Gram, pstrykam – nic. Znowu gram, znowu pstrykam – nic. Sięgnąłem w końcu do źródła, żeby dowiedzieć się co ten pstryczek robi, bo nawet wpinając gitarę do PODa i wyłączając wszystkie symulacje nie usłyszałem różnicy. Sprawa okazała się tak banalna, że sam bym na to chyba nie wpadł. Pstryczek odłącza głośność i tony – po prostu. W pierwszej chwili pomysł wydał mi się taki sobie, ale po jakimś czasie – dlaczego nie? Koncert, krew, pot i łzy. Żywioł i energia. Ściszanie i przekręcanie potencjometrów to normalka. Jeden pstryk i nic nie ściszymy i nie zmienimy naszego brzmienia. Elementem o którym koniecznie trzeba wspomnieć jest siodełko. Ten jeden z najważniejszych elementów gitary składa się w tym przypadku z dwóch części. Od strony główki jest drewniany i zapobiega brzęczeniu strun, od strony szyjki z kolei jest wykonany z brązu, co ma wydłużyć sustain gitary. Delikatny archtop ułatwia pracę prawego przedramienia, gryf dość solidnych rozmiarów, jednak spokojnie do ogarnięcia. Warto też wspomnieć o łączeniu gryfu z korpusem – za każdym razem gdy biorę Etnę do ręki, nie mogę się nadziwić jak dobrze zostało to zaprojektowane.

Brzmienie

Klonowy gryf, olchowy korpus i set vintage’owych singli… Jak to może brzmieć? Szkliście, jasno i mięsiście. Zdecydowanie set Broadcasterów od Seymour Duncan nie nadaje się do dużych gainów i szatana, choćbyśmy nie wiadomo jak kręcili. Piękne czyste, słodkie overdrive’y – to jest to! Tutaj gitara pokazuje co potrafi. Sprawdźcie sami:

Podsumowanie

Etna to gitara dla konkretnego grona odbiorców. Wyjściowa cena to 5500 zł więc trzeba na nią trochę popracować, ale czuć w niej każdą włożona złotówkę. Perfekcyjne wykonanie, doskonały osprzęt i przemyślane rozwiązania. Tego wszystkiego oczekujemy od profesjonalnego instrumentu i to właśnie dostaniemy w paczce od Avernus Guitars.


producent: Avernus Guitars

9.4 Pro!
  • WYGLĄD 10
  • JAKOŚĆ 9
  • GRYWALNOŚĆ 10
  • BRZMIENIE 10
  • CENA 8
  • Oceny użytkowników (3 Głosów) 9.9

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.