Delay
Każdy gitarzysta słysząc pierwszy raz to urządzenie, zastanawia się co to jest i dlaczego tak dobrze brzmi. Nieważne czy wzbogaca turbo solówkę Gilberta, totalny schiz Morello, klimatyczną zagrywkę Edge’a, czy słodkie solo z najnowszego hiciora zespołu Feel. Ale cóż to jest właściwie ten delay? Jest to efekt, który powtarza bazowy dźwięk zgodnie z naszym ustawieniem, aż do jego wygaśnięcia.
Wybór kostek tego typu jest przeogromny, właściwie każda firma ma swojej ofercie efekt echa, niektóre jak na przykład Boss mają ich 4, a na rynku wtórnym krąży ich 6 albo i więcej. Dzisiaj chciałem porównać dwie kostki z właściwie średniej półki, obydwie cyfrowe, o podobnych parametrach i możliwościach. Pierwsza z nich to klasyczny Boss DD-3 produkcji japońskiej, druga to o wiele nowszy Ibanez DE7 z serii ToneLok.
Boss Digital Delay DD-3
Tradycyjnie solidna, metalowa obudowa koloru kremowego z potencjometrami umiejscowionymi niżej niż przełącznik. Input, Output i Direct Output – czyli wyjście z sygnałem czystym (bez delaya). Teoretycznie działa to jak stereo, choć się tego tak nie nazywa. Z tyłu kostki gniazdo zasilania, 5,5/2,1 z plusem na zewnątrz. Efekt można też zasilić baterią, którą umieszcza się pod klapką. Pod spodem oczywiście guma antypoślizgowa. O włączeniu efektu informuje nas czerwona dioda, tak jak w każdym modelu Bossa.
Boss Digital Delay DD-3
Do kontroli nad efektem służą 4 pokrętła:
Effect Level – stosunek delaya do sygnału nieprzetworzonego.
Feedback – liczba powtórzeń.
Delay Time – odległość między powtórzeniami.
Mode – wybór między trybami pracy S: …– 50 ms, M: 50- 200 ms, L: 200 – 800 ms oraz HOLD.
Funkcja HOLD pozwala nam nieskończenie długo powtarzać daną frazę, właściwie tak długo, jak będziemy trzymać wciśnięty switch.
 Ibanez DE7
Kostka Ibaneza przypomina z wyglądu czołg. Proszkowana na szaro obudowa z 3 potencjometrami i dwoma przełącznikami. Podobnie jak Boss jedno wejście i dwa wyjścia (mono, dry). Zasilanie odbywa się przez taki sam wtyk o tej samej polaryzacji (5,5/2,1), baterie również wkłada się pod klapkę.
Potencjometry w Ibanezie nie są osłonięte, ale posiadają ciekawy ficzer, mianowicie można je wcisnąć do środka i tym sposobem unikniemy nieprzewidzianych zmian ustawień. Tym właśnie charakteryzuje się cała seria ToneLok.
3
Do kontroli służą 3 potencjometry:
Delay Time – odległość między poowtórzeniami.
Repeat (odpowiednik Feedback) liczba powtórzeń.
Delay Level (odpowiednik Effect Level) – stosunek delaya do sygnału nieprzetworzonego.
Pod potencjometrami mamy dwa przełączniki, jeden służy do wybierania trybów opóźnień:
30 – 160 ms || 120 – 650 ms || 480 – 2600
Drugi pozwala nam wybrać tryb brzmieniowy Echo bądź Delay.
Jak widzimy różnice między tymi efektami są bardzo niewielkie, nie licząc aspektów wizualnych, Boss posiada funkcję HOLD, z kolei ma dużo mniejszy czas powtórzeń i nie ma wyboru trybów brzmieniowych.
No właśnie, co z tym brzmieniem? Ibanez jest jednak sporo tańszy od Bossa, czy łączy się to z kolosalną różnicą w jakości?

Co ode mnie… Znam DD-3 już bardzo długo, miałem ich 5 z różnych okresów czasowych, z kolei Ibanez pojawił się u mnie przypadkiem właściwie tylko po to by stworzyć to porównanie. I jakie wnioski…
Ibanez gra równie dobrze co Boss, a dla niektórych to pewnie Boss zagra równie dobrze co Ibanez. Wydaje mi się, że Boss mniej zmienia sygnał wychodzący z gitary i jest subtelniejszy od Ibaneza, który wydaje się jakby ostrzejszy. Jeżeli ktoś potrzebuje długich delayów, do kosmicznych zabaw i długiego wybrzmiewania warto pomyśleć o Ibanezie, jeżeli delay ma tylko ubarwić solo czy dodać drugi/trzeci głos, tu sprawdzi się Boss.
W ślepym teście i tak pewnie mało kto by poznał który to który, ale wszyscy znamy prawdę – „cyfra śmierdzi”.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.