Konserwatyzm w branży gitarowej to zjawisko powszechne. Począwszy od lampy, kończąc na sytuacjach negatywnych, jak gotowanie strun z racji ich zbyt wysokiej ceny. Mimo, że teoretycznie staram się iść z duchem czasu, to od prawie 10 lat używam jednego rodzaju kostek. Ale z okazji darmowej przesyłki w jednym ze sklepów internetowych, postanowiłem spróbować czegoś nowego.

W 2006 roku przesiadłem się na Dunlop Triangle, zwykłe kostki o trójkątnym kształcie. Kilka lat później na rynek weszły Ultexy, z teoretycznie mocniejszego tworzywa i to one stały się moim numerem jeden. Po pierwsze trójkąty starczają na dłużej, po drugie są większe od standardowej kości, a z moimi wielgachnymi paluchami jest to dość przydatne. Jazz III znika w moich palcach.

Próbowałem różnych kostek w międzyczasie, na stronie znajdziecie artykuł o Ultra Kostkach i drewnianych kostkach gitarowych, nie wspominając o ostatnim wybryku natury jakim jest Twin Picks. Żadne z nich jednak nie przypadły mi do gustu jak Dunlop Triangle.
W zasadzie brakuje mi w nich jednej rzeczy. W związku z olbrzymią suchością rąk, po chwili grania Ultexy wylatują mi z palców. Muszę je ekhm, poślinić i dopiero wracam do gry. Proste rozwiązanie tego problemu to nacięcie kostek, jak to robi wielu gitarzystów, ale mi się po prostu nie chce. Dawno temu w sklepach można było nabyć kostki Brain, z szorstkimi wypustkami, nawet jedna się zachowała:
Przy okazji znalazłem też dunlopowski wypust Max Grip w podobnym stylu:
Wracając do bohatera naszej recenzji, przeglądając ofertę sklepu natrafiłem na trójkątne kostki z właśnie takimi wypustkami i do tego z Ultexu!
Dunlop Prime Tone, bo o nich mowa – są mniejsze od standardowych Triangle i podobno, ręcznie ciosane. Znaczy to mniej więcej tyle, że brzegi kostki są zaostrzone, dla lepszego poślizgu na strunach. Rozmiarówka nie jest zbyt bogata, od 1.3 mm do 1.5 mm.
Nie spodziewałem się jakiejś rewolucji, ale kostka w dłoni leży wyśmienicie i przesuwanie jej po strunach również działa jakoś inaczej. Może to tylko podświadomość? W każdym razie wygląda na to, że znalazłem zamiennik moich ukochanych Ultexów, szkoda tylko że Prime Tone są takie drogie – prawie 9 zł za sztukę. Co z brzmieniem zapytacie. Kostki przecież nie brzmią, tylko gitara.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.