INTRO:

Pewnego dnia roku dziewięćdziesiątego piątego – stulecia ubiegłego firma Electric Sound Products postanowiła wzbogacić linię swoich instrumentów o produkty w bardziej przystępnej cenie, oraz zbliżonej jakości do marki pierwotnej. Jak wszyscy wiemy wiosła te stały się bardzo pożądane przez wielu muzyków grających ostrzejsze brzmienia i nie tylko. Jednymi z prekursorów marki byli James Hetfield, Kirk Hammett (Metallica), czy Jeff Hanneman (Slayer), co niewątpliwie przystworzyło firmie niebagatelnej sławy.

Metryczka:

Bohaterka recenzji to nic innego jak odchudzona wersja znanego wszystkim Les Paul’a z lekką nutką modernistycznych rozwiązań, a że LP to jedne z najbardziej pożądanych body w historii to i ja od dawien dawna jestem jego bezwzględnym wyznawcą.
Więc do rzeczy: EC 1000 Deluxe VB należy do najwyższej możliwej półki gitar LTD. Z wyglądu jest prawie bliźniacza do droższej wersji ESP produkowanej na rynek amerykański/japoński. Jak na najbardziej flagowy model LTD – EC 1000 różni się od swoich niższych modelowo koleżanek m.in. lepszym osprzętem i użyciem dokładniej selekcjonowanego drewna.

Obrazek

źródło: promusictools.com

Anatomia:

Gitara zbudowana jest w całości z mahoniu, a pokrywa ją lakier o jakże szatańskiej barwie czarnego matu z dodatkiem złotego bindingu. Nie uświadczymy tutaj żadnych klonowych nakładek, ani innego wesołego rozjaśniacza brzmienia. Jedynym dodatkiem do tego jakże bogatego miksu jest hebanowa podstrunnica, która z całością wykończenia komponuje się niesamowicie spójnie i w teorii owego drewna ma nieco wyostrzyć brzmienie. Przypominam też o wyprofilowaniu tyłu gitary pod brzuch, który uprzyjemnia nam grę w każdej pozycji. Oczywiście pod prawą ręką nie znajdziemy wyfrezowanego profilu na przedramię, ale w żadnym wypadku nie umniejszy nam to wygody.

Profil gryfu wiosła to „thin U”, czyli wariacja na temat Gibsonowskiego slim tapera. Jest bardzo wygodny, nie kołkowaty, ale również nie wyścigowy. Dodam tylko, że EC 1000 ma najwygodniejszy gryf z jakim miałem styczność. Oczywiście jest to opinia bardzo subiektywna, bo przez duże dłonie nigdy nie miałem problemu dostosować się do różnych badyli.

Ponadto w „Eklypsi” EC 1000 znajdziemy takie ficzery jak aktywne przetworniki EMG 81/60, mostek firmy Tonepros, oraz ułatwiające życie blokowane klucze od ESP. Nie zapominajmy też 24 progach XJ, które w tak krótkiej menzurze zdarzają się niezwykle rzadko.

Obrazek

źródło: promusictools.com

Palniki, granie i mitów obalanie:
Gitary z kombinacją aktywnych EMG służą tylko do siania zniszczenia, ponadto 81 przesterowuje czysty i nie nadaje się do niczego, a równie dobrze na łopacie można wykrzesać podobne brzmienie, bo w końcu deska przy aktywach nie ma nic do gadania. – A niech was! Kto takie opinie szerzy!?
Na Deluxie można grać wszystko i to bez ściemy. Wiadomo, że aktywy to aktywy i nadają swój lekko skompresowany posmak do całości bukietu brzmieniowego.

Osiemdziesiąt jeden – Świetnie sprawuje się do grania rockowo-metalowego, ale i również do lżejszych klimatów. Owszem, clean jest specyficzny, dość płaski, ale chyba nie do tego został stworzony, czyż nie? Uwielbiam tę przystawkę, czuć w niej ogrom niesamowicie przebijającego się górno-środkowego pasma. Nie ma w nim ani za grosz mułu po prostu: palnik.

Sześćdziesiąt – Kontrast dla wyżej wymienionego – brzmienie jest ciepłe, gęste i lejące się. Znakomite do grania na czysto i sweepowych przesterów. Czasami lubi przymulić, ale nie uważam tego w tym przypadku za wadę.

Osiemdziesiąt jeden + Sześćdziesiąt = najlepsza kombinacja dla cleanów. Gitara odzywa się bardzo akustycznie, świetnie wybrzmiewają akordy i pojedyncze dźwięki, czuć swoisty kompromis obydwu przystawek. Jestem za.

Obrazek

źródło: promusictools.com

Ścieranie, użytkowanie i podsumowanie:

Jak przystało na wyższą półkę Koreańskich gitar próżno tutaj szukać technicznych niedoróbek. Progi są wzorowo nabite, a lakier poprawnie nałożony (chociaż w niektórych miejscach mogło by być lepiej). Oczywiście jest też sprawa lakieru matowego, który nie będzie zawsze matowy. Po dłuższym użytkowaniu i dotykaniu korpusu dostaniemy połysk, ot taki naturalny vintydż. Wiadomo, osoby które uderzają w satynowe malowania muszą się liczyć z takimi bonusami.

Ponadto drewno w samej gitarze głęboko i pełnie rezonuje bez podpinania do wzmacniacza co wskazuje, że nie użyto do jej produkcji wątpliwych jakościowo komponentów.
Pisania było dużo, więc krótko i zwięźle na koniec: Gra warta świeczki, a nawet świecznika. Kupując EC 1000VB dostajemy do ręki przeżycie nowoczesności, stylu i mocnego charakteru.

7.6 Zbyt droga piękność
  • WYGLĄD 9
  • JAKOŚĆ 7
  • GRYWALNOŚĆ 8
  • BRZMIENIE 8
  • CENA 6
  • Oceny użytkowników (1 Głosów) 9.9

O autorze

Człowiek tysiąca pomysłów i zainteresowań. Codziennie staram się robić to co lubię, czyli praktycznie wszystko! Z gitarą wiąże same pozytywne wspomnienia, a jest ich prawie 10 lat.