Ibanez 321 MH, czyli prosty superstrat w fajowym wykończeniu, zarąbiście wykonany i przyzwoicie brzmiący ze stockowym wyposażeniem… I to w sumie tyle, jeżeli chodzi o moją mega-profesjonalną opinię, dziękuję za uwagę. A tak serio, to żeby nie było nudno, dodam jeszcze parę akapitów za darmo.

Do rzeczy!

Wizualności

Z wyglądu badyl jest prawie stuprocentowym spełnieniem moich czarno-matowych-marzeń, pomijając markery. Poza tym jednym mankamentem w postaci białych kropek nie ma się kompletnie do czego przywalić – bo nie sposób znaleźć żadnego niedojechania w wykończeniu, nawet binding jest położony równiutko – z czegokolwiek on tam jest. Progi nie wystają z podstrunnicy i nie kaleczą. Są dość wysokie – pewno te z gatunku ekstradżambo, czy jak to tam było (czyli można taping cisnąć na aktywach, ale o tym to później). Oczywiście warto też wspomnieć, że to matowe wykończenie (jak każde inne) ma to do siebie, że się wyciera. Fakt, że jest to RG wszystko rekompensuje. Wygląda ślicznie i lubię sobie na ten badyl czasami po prostu patrzeć.

[Żebyś Ty stary widział jak ten badyl wyglądał zaraz po tym jak go kupiłem – no kurna tragedia. Mchem pozarastany, oblepiony syfem, nastrojony do E-std – syf kiła i mogiła. Nie zanosiło się zbyt dobrze. Na szczęście wiosełko ochoczo poddało się mojemu voodoo, którym namaszczam każdą zakupioną gitarę i spod warstwy syfu wyłonił się kawałek solidnego przecinaka. No i orydżinalne plastikowe siodełko było takie sobie – grubsze struny lubiły się brzydko zacinać, przez co strój cierpiał. Wsadziłem mu nówkę sztukę GraphTecha i przeszło jak ręką odjął. Warto na to zwrócić uwagę, jeżeli kupujemy stockowy egzemplarz, a lubimy sobie (albo raczej gitarze) wsadzić grubsze strunki.]

Brzmieniowości

Poza macaniem wiosełka z racji jego prześlicznego wyglądu możemy sobie także na nim – a jakże – pograć! I to całkiem miło trzeba przyznać. Uderzając w druty na sucho z deski gitara odzywa się bardzo zrównoważonym pasmem. Moim zdaniem nie jest to jakiś super donośny dźwięk, ale ważne, że jest równiutki i wyraźny. Po wpięciu gitary do PODa zaczyna się zabawa. Stockowy układ przetworników był całkiem miły, ale szału nie robił. Fajne było tylko to, że do dyspozycji było aż 5-pozycji do wyboru. Jakieś tam rozłączanie cewek i inne cuda – kompletnie niepotrzebne dla takiego prostaka jak ja. Nie mówię, że brzmiała źle – przeciwnie. Kliny bardzo ładne, przestery z mostkowego pipaka również, ale jednak ten używany raz na rok od strony gryfu trochę zmulał.

[Mnie mostkowy pup mile zaskoczył. Skojarzył mi się z początku z jakąś uboższą wersją SH-4. Nie grało to wcale źle, było chyba jedynym stockowym pikapem, o którym wiedziałem, że jest na Alnico V. Nawet rezystancje ma podobną do SH-4, tak btw. Sygnał miał dość wysoki i djenty ciągnął aż miło. Gryfowy to trochę inna baja – ciemny, zamulony, jakby kto patykiem w kaloryfer stukał, ale po prawdzie – płaski klin, tona kompresji, reverb, delay i gówno stawało się zjadliwe. Ach ja, stockowy układ elektryczny zmontowany był jak najbardziej poprawnie, nic nie trzeszczało, nie przerywało. Indonezyjscy „lutnicy” nauczyli się lutować.]

Czyli mówiąc krótko pickupy poleciały w pizdu i na ich miejsce wszedł układ aktywów stworzony z dwóch Merlinów Eklipsów. Kompletnie nie znam się na takich rzeczach, ale moim zdaniem wiosło dostało mocniejszy sygnał, większą selektywność, mniej szumu trochę, nieco sterylności i takie tam niuanse. Poza tym w końcu zaczęło pięknie brzmieć na czystym z użyciem tego tam przy gryfie. Oczywiście grając w pozycji mostka (na stojąco i na siedząco też, jeżeli już o pozycjach mowa) to pazur też jest większy.
Warto tutaj też wspomnieć o tym, że nieco mnie zaskoczyło brzmienie drewna tutaj. Podjudzany legendami o mulącym mahoniu byłem przekonany, że wiosło będzie brzmieć ciężej i ciemniej. A tymczasem mamy tutaj stosunkowo jasne i donośne brzmienie, zarówno na Merlinach jak i na stockowych INFach. Wiem, że na cyfrze to pewnie nie ma różnicy w brzmieniu drewna, ale że to recenzja z moją własną opinią to sobie mogę takie fantazmaty tworzyć ohoho.
Co jeszcze? Ano tyle, że gitarka na przesterach odzywa się brzmieniem bardziej spod znaku GRR GRR niż DŻŻ DŻŻ – jeżeli wiecie, o co mi chodzi.

Wygodności (czyli relatywizm w najczystszej postaci)

Na ogół badyl jest bardzo wygodny na całej długości i szerokości gryfu. Mamy dostęp do wszystkich pozycji, nawet do tych powyżej czwartego progu, z których się raczej nie korzysta na co dzień. Dodatkowo deska jest strasznie leciutka w porównaniu z każdym innym wiosłem, które miałem na stanie. Dlatego też możemy sobie z tymże badylem biegać, skakać, latać, robić cokolwiek innego, a nasz kręgosłup nie ucierpi od zbyt długiego i ciężkiego grania. Jak najbardziej na plus toto, bo na koncertach całkiem przydatna sprawa myślę. A na minus, na minus… Ciężko się przywalać na siłę, ale jednak ten profil gryfu mi nie robi. Jedyne sensowne porównanie to mogę zrobić z moim Wi14, który jest wygodniejszy! Bo grubość gryfu w obu wiosłach jest mniej więcej taka sama (oba gryfy są cieniutkie), tylko w Ibku mamy nieco szerszy, no i kurna spłaszczony nieco – co właśnie mi przeszkadza trochę. Nie jest to jakieś uciążliwe, ale wolę ten z Łośka. I tyle w sumie.

[Podpisuję się pod opinią o gryfie wszystkimi członkami. Niby fajny, niby wygodny, tylko cholera – płaski. Listeweczka taka. Jakbym miał na nazwisko Vai albo Santriani to miałbym pewno portki pełne zachwytu. No i miękka taka gitarka jest w czuciu – to mi się akurat podobało – reagowała na dotyk praktycznie.]

Podsumo… Podsumowoś… Podsumowanie

Co tu wiele gadać? Mogę spokojnie polecić badyla tym, którzy szukają czegoś wykonanego dość minimalistycznie, ze stałym mostem i w miarę uniwersalnym układem pickupów (stockowo oczywiście). Metalikę gra, Slejera gra, strój trzyma jak porąbana, do Drop A zejdzie spokojnie, Ajron Mejden też wychodzi – czego więcej chcieć? Dodatkowo za gitarą przemawia cena (bo za 700-800 można dostać z drugiej nogi), wygląd, no i mahoń dla niektórych pewnie też.

Komentarze – Mateusz Przybylski


7.6 Matowa prostota w dobrej cenie
  • Wykonanie 8
  • Jakość 7
  • Grywalność 9
  • Brzmienie 5
  • Cena 9
  • Oceny użytkowników (0 Głosów) 0

O autorze

Z wykształcenia kulturoznawca i dziennikarz. Na co dzień sprzedawca w muzycznym i kanapowy grajek.