Prekursorem instrumentów siedmiostrunowych była jak wiadomo rosyjska myśl techniczna i ich pierwsze siódemki akustyczne na przełomie XVIII i XIX wieku. Ale dopiero Ibanez wraz z panem Vaiem i chłopakami z KoRna wprowadził je na salony. Dziś przed nami jeden z podstawowych modeli Ibaneza – RG7421 prosto z Indonezji.

Zaczniemy standardowo i klasycznie, czyli od specyfikacji:

Korpus: lipa
Gryf: 3 części, klon
Podstrunnica: palisander
Konstrukcja: bolt-on
Progi: jumbo
Most: stały, fixed
Przetworniki: QM-7 (ceramiczne, pasywne)
Wykończenie korpusu: WH – biały gloss
Wykończenie szyjki: naturalny mat
Oglądamy
Fiu, fiu.. Zacząłem błądzić po ibanezowskich stronach i znalazłem takie rzeczy, że boję się o nich pisać. RG7421 ma długa historię, ale ogrywany przeze mnie model to po prostu następca wycofanej z obiegu RG7321, czyli najniższego modelu siedmiostrunowego RG.
A że jest klasycznie, to nawet nie ma co się spierać. Korpus z amerykańskiej lipy, ścięcie pod przedramię, solidne wycięcie z tyłu korpusu. Następnie niskoprofilowy most, dwa przetworniki wkręcone w deskę, przełącznik trój-pozycyjny i dwa potencjometry, barwy i głośności. Następnie klonowy gryfik przykręcony do korpusu czterema śrubami, przykryty palisandrową podstrunnicą z białymi jak śnieg znacznikami progów. Główka w kolorze korpusu, do tego czarny osprzęt i… Mamy nasze RG. Nic dodać, nic ująć. Jeśli chodzi o sprawy regulacyjne, zarówno mostek jak i pręt napinający działają bezproblemowo.
Jeśli chodzi o ficzersy, dawno nie miałem w łapie Ibaneza, stąd moje zaskoczenie. Żeby wykonać regulację gryfu nie trzeba bawić się w odkręcanie zaślepki, tylko ją przesunąć. Zajebiście wygodna sprawa. Mimo, że regulacji nie dokonuje się co tydzień, dobre rozwiązania zawsze są w cenie. To się chłopakom udało.
Wpadki

W związku z tym, że mamy do czynienia z gitarą budżetową – nie obyło się bez wpadek.I. Obicie? Niedoróbka? Sam do końca nie wiem:

II. A tutaj zdecydowanie ktoś przesadził z zabawą pędzelkami:

III. Tu z kolei trochę zabrakło:

Wykon

Pomijając wpadki, całość oceniam całkiem nieźle. Nie ma luzów, wszystkie elementy są dobrze spasowane, elektronika działa i nie skwierczy za mocno. Lakier jest dobrze położony, na gryfie nie znajdziemy żadnych zadziorów i nie potniemy się o wystające progi.
Łapki
Gitara idealnie leży zarówno na kolanach jak i na stojąco. Jest przyzwoicie lekka (3,6kg), dobrze wyprofilowana, ma cienki, aczkolwiek szeroki gryf. Dostęp do wysokich progów jest bardzo dobry.W sumie nie wiem co tu jeszcze dodać, bo każdy kto miał jakiekolwiek RG w rękach, wie o czym mówię. Nic więcej nie dodaję i przechodzę do…
Brzmienia
Tak. To moja ulubiona część recenzji. Specyfikacja podaje, że są to ceramiczne produkty z ibanezowskiej fabryki. Sieczki a’la Gibson 500T jednak tu nie uświadczymy, szczególnie na neckowym pickupie. Określiłbym sygnał wydobywający się po podpięciu jako średni. Przester jest nasycony, ale nie ma lejącego się żaru piekielnego, który ukochałem w SD Blackouts. Dużą zaletą jest możliwość rozłączania cewek, w podstawowym układzie mamy do wyboru 5 różnych brzmień, dających sporo możliwości. Jeżeli ktoś kupuje siódemkę do grania czegoś więcej niż metalu – może być zadowolony. W każdym innym wypadku polecam zmianę pickupów na coś mocniejszego.
Nie rozwodząc się za dużo nagrałem próbeczkę na moim presecie. Sami posłuchajcie jak to brzmi:
Ocena
Krótko mówiąc – szału nie ma. Mając do wydania 1700 zł nie zdecydowałbym się na ten instrument. Wymaga on dużego wkładu finansowego, żeby doprowadzić go do stanu „koncertowego”. Ewentualnie, jeżeli ktoś szuka siódemeczki do plumkania w domu i ćwierkania numerów KoRna dla własnej przyjemności – można by spróbować… Choć… Sami wiecie.
6.4 NA POCZĄTEK
  • WYGLĄD 7
  • JAKOŚĆ 6
  • BRZMIENIE 5
  • GRYWALNOŚĆ 8
  • CENA 6
  • Oceny użytkowników (1 Głosów) 5.8

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.