Czasami gdy człowiekowi coś wejdzie do łba, to nie chce wylecieć. I tak męczy, płacze i piszczy, że trzeba to coś w środku uciszyć. I tak właśnie było z bohaterką dzisiejszej recenzji. GAS pojawił się niespodziewanie, w najmniej oczekiwanym momencie. Cisnął i cisnął, aż w końcu złamał mój kręgosłup moralny i do końca miesiąca jadłem tylko chleb posmarowany nożem (na szczęście to tylko metafora, bo chleba nie jadam)…


No to jedziem, specka:

korpus: mahoń + klonowa nakładka
gryf: NTB, mahoń
podstrunnica: heban
progi: jumbo
most: TOM, STB (TonePros)
klucze: Jackson Die-Cast (Schaller Locking Tuners)
pickupy: SD JB & Jazz (Blackouts AHB-1)
elektronika: 3-way, 2x vol
skala: 25,5”


]Na zewnątrz[

Jackson SLSMG Flametop, bo o nim będzie dzisiaj mowa, to gitara z serii lightweight, charakteryzującej się cienkim, profilowanym korpusem, obniżającym znacząco wagę instrumentu. Jego kształt nawiązuje do konstrukcji strata idąc w kierunku superstrata. Mahoniowy korpus pokrywa nakładka z klonu falistego, pokryta transparentnym lakierem, który uwydatnia słoje i nadaje gitarze charakter. Mimo upływu czasu i częstego używania gitary, wciąć doskonale pełni swoją rolę i chroni drewno przed wszelakimi ubytkami. Położony jest równo, bez braków i baniek powietrza. Binding na korpusie nałożony jest również bardzo precyzyjnie.

 Gitara w standardzie została wyposażona w dwa pasywne przetworniki EMG HZ, przełącznik trójpozycyjny i po jednym potencjometrze głośności i tonu. Po wielu stoczonych bojach ostały się dwa pickupy Seymour Duncan – SH4, SH2, przełącznik i 2 potencjometry głośności które bez zarzutu spełniają swoją rolę. (Następnie pojawiły się w gitarze Blackouts AHB-1, oraz KillPot).

Dodam jeszcze, że komory pickupów połączone są przewodami z główną komorą i tak powstaje nam klatka Faradaya unieszkodliwiająca szumy już w zarodku (taki sam patent stosuje ESP w swoich gitarach). Gniazdo jack umieszczone jest z boku korpusu.

Gryf, podobnie jak „body” otoczony jest lamówką, która kiedyś zapewne była biała, dzisiaj już kremowa. Na hebanową podstrunnicę starannie nabito 24 progi, a między nimi 13 markerów z masy perłowej w kształcie „zębów piranii”.

Gitara stroi w każdej pozycji, niestety należy jej się szlif progów, gdyż najwyższym pozycjom brakuje sustainu (Po wizycie u lutnika wprowadzę poprawki). Elementy mechaniczne gitary, czyli mostek, klucze (wymienione na Schaller Locking Tuners) oraz pręt napinający sprawują się bez zarzutu i pozwalają nastroić instrument bez żadnych problemów. Jednak na moje krzywe oko zdecydowanie przydałby się nowy mostek lub noże, gdyż obecny jest już mocno „rozjechany”, rowki nawózkach są zdecydowanie za duże (most finalnie wymieniony na TonePros).

Główka, również z transparentną „klonową” naklejką, zdecydowanie odbiega kształtem od klasycznych „hokejówek” Jacksona.


[Na wewnątrz]

Biorąc Jacksona do ręki, spodziewamy się lekkiej, wygodnej gitary i dokładnie to dostajemy. Nie da się odczuć dużego obciążenia czy przy siedzeniu, czy zawieszeniu na pasku. Gryf jest dosyć szeroki, ale cienki i płaski, dzięki czemu bardzo wygodny, szczególnie dla szrederów. Obiektywizm można schować do kieszeni, bo gdy bierzmy tą gitarę w swoje łapki, nie chcemy jej wypuścić.

Gitara mimo cienkiego korpusu nie leci na główkę, jest idealnie wyważona. Wycięcie przy gryfie pozwala na dostęp do najwyższych pozycji bez najmniejszych problemów.

 Instrument na sucho odzywa się głęboko, pełnym pasmem, co daje dobre rokowania również po podpięciu do wzmacniacza. Czysty jak to czysty, nie do czystego jest ta gitara stworzona więc przejdźmy od razu do kanału nieczystego, który brzmi mocno, grubo, ale zarazem nie zamulająco. Nie jest to brzmienie ostre i siarczyste, ale nie brakuje mu selektywności. Jest po prostu twarde jak japoński mistrz kung – fu. Gitara ma bardzo niskie szumy własne (połączone komory) co jest kolejnym niezaprzeczalnym plusem.


 Było na wewnątrz i na zewnątrz to teraz będzie ][obownątrz][…

 Czy warto zainwestować w Jacksona SLSMG? Według mnie bardzo warto. Świetnie wykonany instrument, który posłuży na niejednej próbie i trasie koncertowej. Nie brakuje mu niczego, a po wymianie hardware’u mamy sprzęt na lata. Podsumowując plusy i minusy, mamy same plusy. No można się przyczepić, że jeden potencjometr jest zbyt blisko strun i podczas gry długopalczaści gitarzyści będą o niego zahaczać. Bla bla bla. Tyle w temacie.


9.6 Genialne wiosło
  • WYGLĄD 10
  • JAKOŚĆ 9
  • GRYWALNOŚĆ 10
  • BRZMIENIE 10
  • CENA 9
  • Oceny użytkowników (4 Głosów) 7.3

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.