Rok 2002. Po skończeniu gimbazjum namówiłem rodziców, że czas najwyższy na gitarę elektryczną. Udałem się do pobliskiego sklepu muzycznego i do Flame Bell II dobrałem wzmacniacz. Laney Hard Core Max. Oczywiście pojęcia nie miałem co to za marka i w ogóle, ale wspominam go bardzo dobrze. Kosztował mnie wtedy całkiem spore pieniądze – 749 zł, co w tamtych zapomnianych czasach stanowiło równowartość ponad rocznego mojego kieszonkowego.

Mamy rok 2015, a jakiś czas temu odezwał się do mnie Marek z megamusic.pl, czy nie chciałbym sprawdzić pewnego urządzenia i podrzucił mi link:
Gdzieś tam przewinęła mi się seria IRT, wzmacniacze do ciężkiego grania, IRT-STUDIO do nagrywania, a tu mamy paczunię, a dokładnie EXPANSION CAB. Pierwszy rzut oka na instrukcję i opis poraził mnie, ale że lubię wyzwania – zdecydowałem się i tak własnie cudeńko trafiło do mnie.
To co, czas na „specyfikację”:
4
Moc: 200W RMS,
Głośniki: 8 calowy o płaskiej odpowiedzi,
1 calowy driver kompresujący,
Wejścia: jack/XLR combi
Opcje: pętla efektów, wyjście DI, symulacja kolumn 1×12, 4×12,
ground lift, AUX in, dwustopniowy equalizer
Wygląd
Kolumienka wygląda bardzo klasycznie, aczkolwiek jest zdecydowanie niewielkich rozmiarów. Wykonanie sprzętu jest perfekcyjne, doskonale wykończenie, opisy gniazd, wszystko wygląda i działa zawodowo. Nie ma możliwości zaskrzeczenia plastików po ściśnięciu. Tył tego szaleństwa wygląda zaiste imponująco tyle wejść, wyjść, znaczków, parametrów nie widziałem od dawna. Żeby zgłębić całą tą tajemną wiedzę ukrytą w tym urządzeniu zdecydowanie polecam doczytanie instrukcji w stopniu zaawansowanym.
Co to jest EXPANSION CAB? Głównym zadaniem tego sprzętu jest dodanie „tego czegoś” do brzmienia naszego zestawu head + kolumna. przykładowe klipy z oficjalnej strony podpowiadają nam co, jak i gdzie. Wpina się to pudełeczko między nasz wzmacniacz i kolumnę (nie zważamy na impedancję) i już. Możemy wybrać jaką paczkę ma symulować, zmienić equalizerem bass i treble oraz zdecydować o poziomie wejściowym i wyjściowym urządzenia. Żeby sprawdzić jak to cudo działa wybrałem się do mojego guru lampowego – Łysego. Po dokładnym przemyśleniu jak i gdzie to wpiąć, Laney wylądował między Marshallem 6100, a paczką 412 na Celestion V30.
Poprosiłem go o opisanie tego co usłyszał:
Z perspektywy „urozmaicania” brzmienia: przede wszystkim fajny sprzęt jak ktoś potrzebuje dodać konkretnego, szybkiego basu do swojego rigu i dobrze osadzonej górki. Dwie kolumny 4×12 dałyby pewnie podobny efekt (głośniej, subiektywnie lepiej, bardziej „3D”), ale raczej takiego takiego konturu nie dałoby się uzyskać. Sprzęcior trzeba testować na tej samej głośności w przeciwnym wypadku będziemy się oszukiwać (głośniej – na ogół lepiej).
Moje wrażenia z pierwszego solidnego ogrywania to po pierwsze:
WOW! TO DZIAŁA!
Na początku byłem sceptyczny i to mocno, bo co tu można jeszcze wymyślić. Jest dobry wzmacniacz, dobra paka, dobierając do tego solidną gitarę, z odpowiednim brzmieniem powinniśmy dostać zestaw do burzenia ścian więc żadne dodatkowe zabawki nie musza wchodzić w grę. A jak wpięliśmy Laneya, a później go wyłączyliśmy – padło pytanie – jak tu bez tego grać? Tak jak to opisuje producent, dźwięk staje się bardziej przestrzenny, odczucie jest takie, jakby nasza paczka poszerzyła swoje pasmo. Oczywiście nasz słuch trochę oszukuje, im więcej źródeł dźwięku i głośniej tym zawsze wydaje się nam lepiej, ale tutaj zdecydowanie słychać różnicę i nawet wtedy gdy kolumienka ustawiona jest na niski poziom głośności. Żeby konkretnie obczaić co i jak, odsyłam Was ponownie na stronę producenta > http://www.laney.co.uk/products/product_details/162, tam znajdziecie konkretnie jak to brzmi w pełnym zestawie. A co to jeszcze robi oprócz dodawania ognia paczce? Można podpiąć do tej zabawki swój procesor efektów, bądź efekty i używać go go do rozdzielania sygnałów i uzyskiwania efektu stereo. To podstawowe zastosowania IRT-X, a co ja mogłem z nim zrobić?
Line 6 POD HD
To co zwykle, czyli sprawdziłem jak to gra podpięte do mojego PODzika. Żeby test wypadł ciekawiej, porównałem urządzenie z moim podstawowym nagłośnieniem, a mianowicie z Alto 112. Co z tego wynikło? Możecie zobaczyć poniżej.

Jak zwykle mój aparat oszukuje (kiedy w końcu kupię jakiś sensowny mikrofon/recorder?), Laney w opcji bez żadnych symulacji posiada zdecydowanie mniej basu, co wynika z zastosowania ośmio calowego głośnika. Jednakowoż radzi sobie bardzo dobrze w tej opcji.
Co jeszcze? IRT-X może zostać naszym monitorem odsłuchowym na koncercie albo wzmacniaczem do gitary akustycznej. W domu zastąpi nam nagłośnienie na imprezie, a nawet po podpięciu kostki z symulacją paczki może być naszym combem do ćwiczeń. Co sprytniejsi znajdą pewnie wiele innych zastosowań.

Finał

To nie jest urządzenie dla początkujących i nie ma co tego ukrywać, cenowo kształtuję się w okolicach 1800 zł więc grając po garażach na tranzystorowych ampach nie ma co się na niego napalać. Laney IRT-X to kolumna dla doświadczonego gitarzysty, który wie czego potrzebuje, używa efektów stereofonicznych, lub po prostu chce powiększyć swój arsenał gitarowy o kolejne kilo porządnego sprzętu. W moim małym świecie odnalazłby się wyśmienicie, czy to do nagłośnienia PODa, czy do sprawdzenia jak gitara brzmi „naprawdę”, bez dodawania zbędnych ubarwień wzmacniaczowych.
8.2 CIEKAWE ROZWIĄZANIE
  • WYKONANIE 10
  • INTUICYJNOŚĆ OBSŁUGI 6
  • INNOWACYJNOŚĆ 10
  • BRZMIENIE 9
  • CENA 6
  • Oceny użytkowników (0 Głosów) 0

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.