Trzeci, ostatni artykuł dotyczący ochrony słuchu i pochodnych. Dzisiaj krótki opis systemu bezprzewodowego, którego używamy w Nabu – LD Systems MEI 100 G2. Wybór tego zestawu był mocno przypadkowy, zadecydowała niska cena oraz wbudowany limiter, który ucina sygnał w razie sprzężenia i nie pozwala na uszkodzenie słuchu.
Urządzenie jest standardowy rozmiarów, około 6x10xx2cm. Na górze odbiornika znajdziemy wyjście na słuchawki, antenę, diodę informującą o sygnale wysokiej częstotliwości i potencjometr głośności odpowiadający również za włączanie i wyłączanie urządzenia. Z tyłu umiejscowiony jest zaczep umożliwiający zamontowanie odbiornika przy pasku. Wyświetlacz pokazuje nam częstotliwość, z której korzystamy, poziom wysokiej częstotliwości i audio, stan baterii oraz opcję mono/stereo.
Dokładną specyfikację możecie znaleźć na stronie producenta.
Oczywiście na zestaw składa się też nadajnik, niestety umiejscowiony jest on w racku i nie ma bardzo miałem ochotę z nim walczyć. Co o samym systemie. Słuchawki dołączone do zestawu, mimo że samodzielnie kosztują ponad 100 zł nie są najwyższych lotów, nie wygłuszają idealnie otoczenia i nie grają zbyt pięknie, nawet podpięte do normalnego sprzętu grającego, dlatego przerzuciłem się na Shure SE215.
Jeśli chodzi o odbiornik, jest solidnie zrobiony, nie sprawia wrażenia budżetówki. Dźwięk który wlatuje do naszych uszu nie jest perfekcyjny. System ma problemy z przenoszeniem dołu, zdecydowanie mogłoby być go więcej (najgorzej ma basista). Pojawiają się też szumy i zakłócenia, na szczęście są na akceptowalnym poziomie.
Producent informuje, że dobrej jakości baterię wystarczają na 8 godzin pracy i tak właśnie jest, 4-5 prób zazwyczaj spokojnie można użytkować odbiornik.
Dopóki nie gramy ogromnych koncertów z wieloma urządzeniami cyfrowymi i radiowymi wokół – ten zestaw jak najbardziej jest w stanie zapewnić nam sensowny odsłuch i ochronić nas przed wysokim hałasem.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.