Gitara barytonowa to odmiana gitary elektrycznej o wydłużonej skali, pozwalająca na obniżenie stroju. Pierwszy taki instrument powstał pod koniec lat 50’ XX wieku w firmie Danelectro. Były one stosowane do muzyki jazzowej, country, jako ubarwienie całości. W muzyce metalowej barytony pojawiły się niedawno, wraz z napłynięciem mody strojenia „jak najniżej”. Bohaterem dzisiejszego testu jest właśnie jedna z takich gitar, mianowicie ESP LTD VB400.
Specyfikacja:
– mahoniowy korpus,
– gryf sklejony z 3 kawałków klonu,
– profil gryfu – thin U,
– palisandrowa postrunnica,
– set neck,
– 27”,
– 24 progi XJ,
– 42 mm Earvana Compensated Nut,
– EMG81(b) & 85(n),
– TOM & tail,
– klucze Grover.

 

Wykonanie

Jeżeli chodzi o najważniejsze elementy, wszystko w jak najlepszym porządku. Progi nabite są równo, a gitara stroi w każdej pozycji. Zastosowano w niej siodełko Earvana, które ponoć poprawia strój na przy otwartych akordach, niestety nie jestem w stanie tego sprawdzić i porównać. Regulacja menzury i prętu napinającego również odbywa się bezproblemowo. Selektor pickupów nie generuje trzasków, potencjometry (1V, 1T) również działają bez zarzutu. Klucze również spełniają swoją rolę, mają jednak wadę, maksymalna grubość struny, która przechodzi przez otwór klucza to 062, jeżeli chcemy zastosować grubsze struny, musimy albo przewiercić otwór, albo obierać strunę z ostatniej warstwy. Dużym plusem gitary jest mocowanie gryfu techniką set neck. Podobnie jak w set in, gryf jest wklejany lecz głębiej. Takie osadzenie gryfu gwarantuje nam dużą stabilność i dłuższe wybrzmiewanie.  Przyczepić się można do szczegółów, binding na gryfie, szczególnie blisko korpusu nie jest do końca wykończony, krawędzie są lekko krzywawe. Na korpusie odnalazłem gulkę powietrza pod warstwą lakieru. I to właśnie lakier jest największą wadą, niestety ściera się. Widać to szczególnie na gryfie, który jest najmocniej eksploatowany. Po tygodniu, z czarnego matu robi się nam „ślicznie” błyszczący lakier.

Wrażenia dotykowe

Gdy po raz pierwszy wziąłem tę gitarę do ręki, byłem lekko przerażony, dość duży korpus, długaśny gryf i szerokie progi. Na szczęście okazało się, że przyzwyczajenie się do 27” nie jest takie trudne. Ułatwia to bardzo przyjemny (przynajmniej dla mnie) profil gryfu i bezproblemowy dostęp do nawet najwyższych pozycji. Schody zaczynają się gdy chcemy pograć na stojąco. Niestety zaczep od paska umiejscowiono na wysokości górnego rogu gitary. Nie jest to najszczęśliwsze miejsce, gdyż przy standardowym pasku gitara potwornie leci na główkę. Dwa rozwiązania tego problemu: przeniesienie zaczepu w miejsce łączenia gryfu z korpusem (jak w gitarach typu SG) albo używanie szerokiego pasa, który niweluje opadanie.
Brzmienie
Gitara standardowo jest strojona do B (polskie H), jednak stroję ją jeszcze niżej mianowicie do drop G przy secie strun 14 – 20 – 28 – 38 – 50 – 74. Już z samej dechy gitara odzywa się grubo i mięsiście co nastraja pozytywnie. Po podłączeniu do wzmacniacza pierwsze co przychodzi na myśl to to, że gitara w takim stroju będzie, „mulić” w niskich rejestrach. Przychodzi nam tu jednak na ratunek EMG81, który jest bardzo selektywny i nie pozwala się zagubić naszej gitarze w zespole. Spokojnie wyciągniemy z niej Meszugowe dźwięki i nawet przy szybkich partiach gitara się przebije. Samo brzmienie EMG jest już chyba klasyką nie do końca przez wszystkich lubianą (płaskie, dość podobne brzmienie w całkowicie różnych gitarach) i nie do końca akceptowaną, ale myślę, że sprawdza się w low tunningu.
Na koniec
LTD VB400 to gitara dla maniaków niskiego brzmienia. Trzeba to po prostu lubić i tyle. Małe mankamenty wykonawcze możemy spokojnie pominąć, gitara posiada bowiem doskonałą specyfikację.
7.2 Odpowiednio do ceny
  • WYGLĄD 7
  • JAKOŚĆ 7
  • GRYWALNOŚĆ 8
  • BRZMIENIE 7
  • CENA 7
  • Oceny użytkowników (0 Głosów) 0

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.