Polska gitarami silna. Największy i najbardziej znany producent polskich gitar już raz gościł na łamach strony (recenzja Mayones Regius 7), dzisiaj podejście drugie.

Specyfikacja:

_DSC0349

Korpus: Mahoń Sapeli
Top: Klon płomienisty
Konstrukcja: Bolt-on
Szyjka: 5 częściowa – Klon/Mahoń
Podstrunnica: Heban
Radius: 16”
Skala: 27”
Progi: Medium Jumbo
Klucze: Schaller M6 Locking
Pickupy: SD Blackouts AHB-1-7 Phase I
Mostek:  TOM, STB
Wykończenie:
Przód: Transparent Black Jeans Gloss
Tył: Natural Mat
Binding: korpus-szyjka-główka

 

Budowa

Profilowany top – przekleństwo dla jednych, dla innych ratunek przy graniu z gitarą na kolanie. Most delikatnie wpuszczony w korpus (frez), z racji tego, że gryf jest do niego równoległy. Kształt body to kolejna wariacja na temat strata. Według mnie jak najbardziej udana. Binding z kolei to ciekawy wynalazek, rzadko spotykane rozszerzenie go przy łączeniu korpusu z szyjką. (Subiektywnie: Wydaje mi się, że zdecydowanie lepiej wyglądałby pasek takiej samej szerokości na całości, ale można przywyknąć.) Lakier położony bardzo dokładnie, brak śladów palców czy jakichkolwiek innych niedociągnięć. Elektronika ogranicza się do jednego potencjometra głośności i przełącznika trójpozycyjnego a’la Gibson. Działają bez zarzutu. W cavity panuje porządek, pickupy zabezpieczone są gąbką przed zbędnym poruszaniem, a śrubki wkręcone są w tuleje. Jeśli chodzi o top i jego kolor są dosłownie magiczne. Totalny efekt 3D. Chłopaki z Mayo odwalają naprawdę niezłą robotę jeśli chodzi o lakierowanie. Tył korpusu również jest profilowany, bezbarwny mat świetnie kontrastuje z kolorowym przodem. Połączenie korpusu z gryfem jest zrealizowane za pomocą 4 śrub. Nie da się odczuć żadnych luzów, gryf posiada delikatną łódkę stąd wniosek, że wszystko z nim ok. 24 progi medium jumbo zostały solidnie nabite na hebanową podstrunnicę. Na deser siodełko GraphTech, blokowane klucze Schaller, fornirowana główka i logo Mayonesa. Gitara została wyposażona w standardowy set strun .009  – .042 + .060, nastrojona do drop A, zaczepiona strap-lockami Schallera i spakowana w case Hiscoxa.

Wrażenia

Jako że mam bezpośrednie porównanie z jesionowym Regiusem, nie będę od tego uciekał. Jest ciężko. Korpus nie jest tak duży jak w Regiusie, ale wydaje mi się że ciężar obu gitar jest podobny. Gitara bardzo dobrze leży w każdej pozycji, czy to na stojąco czy na siedząco.

Wąski gryf:
0 – 49mm
12 – 59mm
24 – 64mm

Sprawuje się znakomicie, oferuje naprawdę przyjemne wrażenia, zarówno jeśli chodzi o granie riffów, czy szerokich akordów. Pomimo przedłużonej skali gra się bardzo wygodnie. Pogłoski o kiepskim wykończeniu gryfu dementuję z pełną zawziętością. Matowe wykończenie w tym przypadku jest również jak najbardziej in plus. Niestety za jakiś czas i tak stanie się „gloss”, ale taka już kolej rzeczy. Jeśli chodzi o brzmienie – charakter Blackoutów jest bardzo dobrze znany w światku metalowym. Bardzo mocny sygnał, wyciska wszystkie soki z każdego wiosła. W Setiusie brzmi ciemno, przewaga niskiego pasma jest tutaj bardzo „widoczna”. Nie jest to jednak kluchowaty sound, a zwarty i dynamiczny. Nie ma mowy o „zamulaniu”. Sustain określiłbym na średnim poziomie, zadowalający, aczkolwiek nie porywający. Bo przecież każdy „metalowiec” wie, że długość wybrzmiewania to najważniejsza sprawa jeśli chodzi o granie metalu.

Nie ma lipy? Jednak nie do końca.

Tak jak przy Regiusie nie miałem się dosłownie do czego przyczepić, tak tutaj niestety już mam. Właściwie nie wiem z czego wynikają te niedociągnięcia, ale zdecydowanie w tej klasie gitary nie powinny się przydarzyć. Pierwszy minus to binding na łączeniu gryfu z główką. Zazwyczaj newralgiczne miejsce występuje zaraz pod siodełkiem i tak samo jest w tym przypadku. Z jednej strony binding jest przeszlifowany, z drugiej z kolei jakby źle docięty. Może to wynikać z tego, że standardowo w Setiusach binding jest tylko na korpusie, ale jednak niesmak pozostaje. Druga sprawa – podczas pierwszej zmiany strun i czyszczeniu podstrunnicy zauważyłem małe kropki w okolicach 5 progu. Po dokładnym przyjrzeniu okazało się, że kropki te ciągną się praktycznie od 3 do 24 progu. Najprawdopodobniej jest to lakier, który przeniknął? Przedostał się? Podczas lakierowania przez taśmę. Trzecia i ostatnia sprawa, która nie daje mi spać w nocy to most. Niby wszystko ok, działa, stroi, itp, ale logo producenta – Sung Il – zdecydowanie mnie odrzuca i nie rokuje dobrze na przyszłość. Przy najbliższej okazji wyląduje w nim jakiś Gotoh/TonePros. Tak dla spokojności ducha.

Po naprawie:

8.6 Doskonały instrument
  • WYGLĄD 10
  • JAKOŚĆ 8
  • GRYWALNOŚĆ 10
  • BRZMIENIE 9
  • CENA 6
  • Oceny użytkowników (1 Głosów) 9.4

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.