Tunerów na rynku dostatek, tanie drogie, ładne brzydkie, poly, sroly i tak dalej. Niedawno do ręki wpadł mi „klon” TC PolyTune Mini i postanowiłem sprawdzić jak to działa. Nie będę się rozpisywał, bo to bardzo proste i małe urządzonko. Wejście, wyjście, true bypass i zasilanie. Do tego duży wyświetlacz i w sumie tyle. Nie posiada żadnych, ale to żadnych bajerów, ani strojenia poly, ani zmiany natężenia jasności wyświetlacza, zero przełączników i klików. Po prostu tuner chromatyczny. Na dodatek – tani i mieszczący się w każdym pedalboardzie, zobaczcie sami:

Po podpięciu naprawdę srogie zdziwienie mnie ogarnęło, bo czas reakcji jest naprawdę krótki. Łapie dźwięki w trymiga, brakuje mu trochę płynności, ale można się przyzwyczaić. Wyświetlacz jest bardzo jasny, spokojnie zaspokoi pragnienie światła na każdej scenie, nawet na tej najciemniejszej.

Oprócz tego spokojnie radzi sobie z niskim „A” w siódemce i… Najniższym „A” w basie! Nie wierzycie? Sprawdźcie sami w porównaniu do Turbo Tunera:

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.