To będzie debiut. Mimo, że dziabałem amatorsko na basie od bardzo dawna, jakoś nigdy do końca nie mogłem zrozumieć tego instrumentu. Dlatego ta recenzja będzie z typowym podejściem gitarowym. Bo czego się można innego spodziewać po gitarzyście? Już widzę falę basistów pragnących spalić mnie na stosie, ale lubię to.

Znaleźć informacje w sieci na temat tego drewienka to jakiś koszmar. Teoretycznie jest to wczesna wersja Cirrusa, wypuszczona pod tą nazwą tylko w Europie. Jakby nie patrzeć – jakiś tam unikat.

Specyfikacja:

Konstrukcja: NTB
Szyjka: 5 części, mahoń przekładany klonem
Korpus (skrzydła): bubinga
Elektronika: 2V + 2T
Skala: 34,5*
Podstrunnica: prawdopodobnie palisander (choć pau ferro lepiej brzmi)

 

Jadziem!

Co się dzieje gdy biedny głuchy gitarzysta bierze takiego Peaveya do łapy? Traci siły! Bas waży 5kg! Wydaje się, że to nie dużo, ale jak to ma nam wisieć na pasku przez trzy godziny próby, to ja dziękuję. Na szczęście bas służy tylko w domu na kolanie więc problem znika. Co dalej? Podstrunnica. Zakochałem się. Po prostu coś pięknego. Chyba w żadnej gitarze nie miałem jeszcze tak zajebiście dobranego drewna. Gdzieś ktoś kiedyś napisał w internetach że to pau ferro, ale prawdopodobnie to po prostu palisander. Mimo wszystko cieszy oko i to bardzo.Wykończenie – gitara jest w naturalu, co bardzo lubię, nie satynowy czarny, z którego robi się błyszcząca kupa, tylko najprawdziwsze czyste drewno. Nie szkli się i wygląda pięknie. Wymaga specjalnego traktowania woskiem lub innymi środkami do tego typu wykończeń, ale warto o nią dbać. Osprzęt gitary mimo braku firmowych oznaczeń spisuje się bardzo dobrze, zarówno klucze, most i potencjometry działają i grają bez żadnych problemów. Chciałbym skomentować ciekawy układ potencjometrów, ale chyba się powstrzymam, nadejdzie jeszcze czas na spalenie mnie na stosie. Jeśli chodzi o wykonanie, to nie mam żadnych ale. Na tą chwilę bas ma jedynie uszczerbki, które powstały podczas użytkowania, bubli produkcyjnych nie dostrzegłem. Jest to chyba najlepiej zrobiona gitara do 1000 zł (używana) jaką widziałem.
Łapa
Bas jest ciężki, owszem, ale wrażenia manualne są pozytywne. Dla nas gitarzystów ogromną rolę odgrywa gryf, który w tym instrumencie jest bardzo przyjemny, nie jest szeroki, a zarazem nie jest kołkowatym bejsbolem. Ręka się nie męczy podczas grania u samoistnie układa do wszelakich wygibasów (głównie na najgrubszej strunie jak wiadomo). Ergonomii prawej ręki również nie mam nic do zarzucenia. Delikatne ścięcie na rancie korpusu sprzyja położeniu na nim ręki i nie wrzyna się w przedramię. Profil z tyłu korpusu jest delikatny i uwydatnia zadziorny kształt – niestety na pewno nie zmniejsza wagi.
Sound
Jak to brzmi? Nie będę kłamał – nie wiem. Jestem przeciwnikiem wzmacniaczy basowych, szukania brzmienia na nich itepe, a potem wpinania się w linie z pominięciem preampu [sic!]. Gitara przyjechała do mnie w stanie mocno zanieczyszczonym, doprowadziłem ją do stanu grywalności i założyłem świeże struny z najniższej półki Warwicka – 45-95 + 140. Uwielbiam przesterowany bas, mam jakieś tam swoje docelowe brzmienie i tyle. Nagrałem króciutką próbkę przed i po zmianie strun:

Osobiście czekam na przypływ gotówki i mam zamiar zaopatrzyć się w EMG 40DC albo SD Blackout coby jeszcze zwiększyć przesterek. Mimo wszystko to brzmienie jest ok i w sumie mogłoby zostać. Na suchara bas odzywa się głośno i wyraźnie, czuć dół i pierdylnięcie.
Finał
Już czuję ten swąd palonych włosów na dupie, ale nie poddam się! Bas w swojej kategorii cenowej miażdży i tyle. Chyba nie mam nic więcej do dodania.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.