Wpadły do mnie ostatnio na testy przetworniki produkowane przez krakowskiego Hathora. Z pikapami zdążyliście się już na pewno zapoznać na CTG TV, nie będę więc robił jakiegoś wielkiego super porównania. Jednak ogólne wrażenia wypadało by chociaż opisać.

20160620_003033

Zacznijmy od wyglądu. Przetworniki są wykonane naprawdę bardzo ładnie. Moją uwagę zwróciło zwłaszcza logo, które zostało wycięte w płytce bazowej obu pikapów. Jest to fantastyczny detal, w dodatku bardzo ładnie wykonany. Cieszy oko i na pierwszy jego rzut pozwala odróżnić przetworniki ze stajni El Dorado, od reszty konkurencji. Co do reszty również nie mam zastrzeżeń. Obie testowane szpulki zostały zmontowane bardzo starannie. Trudno doszukiwać się tutaj wyciekającego bokami wosku czy też koślawo naklejonej taśmy, która zabezpiecza uzwojenia przetwornika. Dodatkowe punkty należą się też za wyprowadzenia pikapów, które zostały zabielone, przez co można od razu przystępować do ich lutowania. Za taką dbałość o detale należy się tylko i wyłącznie ocena celująca.

20160620_003144

Ale, czym że byłby przetwornik, nawet najlepiej wykonany, gdyby nie chciał grać i nie dawał satysfakcjonującego brzmienia? Cóż, tutaj zdania są podzielone. Do testów otrzymałem dwie konstrukcje: 8 Bucker – potężny rzeźnik skonstruowany w oparciu magnes AlNiCo VIII oraz nieco bardziej klasyczny P. A. F. Jako, że wielkim fanem przetworników Patent Applied For nie jestem, testy rozpocząłem od 8 Buckera, który zainteresował mnie głównie ze względu na zastosowany magnes. Ogrywałem już różne mocarne pikapy oparte o różne rozwiązania, od tych wyposażonych w magnesy ceramiczne, poprzez AlNiCo V aż po szpulki owinięte wokół magnesów neodymowych, ale tego co usłyszałem w Ósemce, nie słyszałem chyba jeszcze nigdzie indziej. Pikap daje grube, warkotliwe brzmienie, które na przesterach przywodzi na myśl silnik V8. Mnóstwo tutaj dołu, choć nie brakuje gainu i selektywności. Ale, żeby było weselej, przetwornik nie wali piachem w górze, żeby tę selektywność zachować. Super sprawa, dla tych co lubią ścianę gitar, sludge, doom i inne niezbyt szybkie gatunki muzyczne. Nawet clean jest tutaj taki grubaśny, jakbyśmy pływali w rosole ugotowanym na przekarmionym indyku. Szczerze mówiąc, nie czuję się zawiedziony tym przetwornikiem, ale spodziewałem się czegoś innego. Nie da się jednak ukryć, że dostarczone brzmienie jest jak najbardziej pro.

Drugą w kolejności do rzeźni owieczką, był wspomniany wcześniej P. A. F.
– „Pffff, PAF…” – pomyślałem sobie.
– „Pffff, .rogaty…” – pomyślał sobie zapewne P. A. F.

Cóż, tu też zostałem totalnie zaskoczony. Do tego sprowadzony do parteru, a to małe bydlę usiadło mi na plecach i zaczęło wykręcać rękę. Może to kwestia użytej gitary, może zwykły traf, a może mam powykrzywiane gusta, ale mały PAF-ik zagrał tak, że klękajcie narody. Dał śliczne, ciepłe i zrównoważone brzmienie. Fantastycznie śpiewał na cleanach i świetnie mruczał na przesterach, zachowując się też bardzo ładnie przy większych poziomach gainu. Słowem, cud-miód i orzeszki. Klasyka w czystej postaci i naprawdę udany przetwornik. Wygrał bez problemu z moim ulubionym TB-11 ze stajni Seymoura. SD jest może i nieco bardziej uniwersalny, ale zdecydowanie brakuje mu gainu i pazura, którym produkt marki Hathor mnie zachwycił. Da się z niego wykręcić i ostrą jazdę, i przyjemne cleany, a nawet coś pomiędzy. Można to zresztą samousznie ocenić to na próbkach. W przeciwieństwie do 8 Buckera, mogę go z czystym sumieniem polecić do większości zastosowań. Bardzo uniwersalny i przyjemny przetwornik.

Na próbce grają po kolei:
1 – Hathor 8 Bucker
2 – Hathor P. A. F. Classic
3 – Seymour Duncan TB11

Gitara, która posłużyła jako platforma testowa to Dean Hardtail Select, w stroju drop C.

Podsumowując, za relatywnie niewielkie pieniądze, możemy dziś nabyć przetworniki, które śmiało idą w zawody z markami zagranicznymi, a nawet z nimi wygrywają, a w dodatku pochodzą z naszego rodzimego podwórka. Nie jest to co prawda precedens – wcześniej mieliśmy w końcu chociażby produkty Merlina – ale jak powszechnie wiadomo, im wybór większy tym ciekawiej, tym bardziej, że Hathor dostarcza produkt naprawdę wysokiej klasy.


producent: Hathor

O autorze

Człowiek-metalkor i Naczelny Propagator Grania Krzywo. A dej Pan spokój...