Tradycja tunerów Korg sięga daleko. Tak daleko, że nawet ja tego nie pamiętam. Seria Pitchblack, to z kolei nie taka daleka zaprzeszłość. Pamiętam wejście na rynek pierwszego stroika z tej serii, który godnie zastąpił wysłużonego DT-10. Po dobrych kilku latach w ofercie Korg egzystuje sześć tunerów z owej serii. Dzisiaj testujemy jedną z najnowszych odsłon, prosto z custom shopu – Korg Pitchblack Custom.

Nie udało mi się dotrzeć do informacji gdzie, jak i czym dokładnie zajmuje się Custom Shop. Wiemy jedynie, że ma zapewnić najlepszą jakość, wykonanie i działanie sprzętu. Czy tak jest w istocie? Przekonajmy się.

Specyfikacja:

Zakres strojenia: E0 (20.60 Hz)-C8 (4186 Hz) 
Zakres kalibracji: 436-445 Hz (kroki 1 Hz)
Dokładność: +/- 0.1 cent
Impedancja wejściowa: 1 MOhm
Wtyki: Input, Bypass, DC In, DC Out (9V)
Zasilanie: 9V DC
Wymiary: 68 x 113 x 45 mm
Waga: 286g

Budowa

Czarna, metalowa obudowa, z widoczną i odczuwalną fakturą zdaje się mówić do nas

ZABIERZ MNIE ZE SOBĄ, JESTEM NIEZNISZCZALNY!

I tak jest w istocie. Po zamontowaniu baterii kostka waży ponad 300g, co daje wrażenia solidności. Front tunera to sporych rozmiarów wyświetlacz oraz włącznik. Pochylony jest on pod delikatnym kątem, poprawiając widoczność przedniego panelu i ułatwiając włączanie tunera. Na bocznych ściankach znajdziemy wejście i wyjście, a na tylnej dwa mini przełączniki – display i calib, oraz wejście i wyjście zasilania. Pod spodem klapka baterii i cztery kwadratowe gumeczki zapobiegające ślizganiu się efektu.

Możliwości

Pitchblack Custom po pierwsze posiada true bypass, czyli w dzisiejszych czasach standardowe rozwiązanie pozwalające na przepuszczenie sygnału z gitary bez słyszalnych zmian. Po drugie, daje nam opcję wyboru częstotliwości dźwięku A4, od 436 do 445Hz. Po trzecie, posiada wyjście na zasilanie innych efektów. Po czwarte, możemy dostosować wyświetlanie według własnego widzimisie. Wyboru dokonujemy spośród czterech dostępnych trybów. Po piąte, dokładność tunera wynosi 0,1 centa. czyli tyle samo co w Turbo Tuner ST-200. Lepiej się już chyba nie da.

Działanie

Otwieramy klapkę w tylnej części obudowy, montujemy baterię, wpinamy kable i testujemy.

Sygnał << po wpięciu tunera w linie, nie słychać braków w paśmie gitary >> +1
Wyciszenie << po włączeniu tunera nie słychać przepuszczania sygnału >> +1
Wyświetlacz << WOW >> +1

To chyba najmocniejszy punkt urządzenia. Wyświetlacz jest po prostu niesamowity. Ogromny ekran, na którym poruszające się, trójwymiarowe fale informują nas o aktualnym strojeniu. Duża jasność i świetne kąty widzenia pozwolą się nam nastroić w każdych warunkach.

Nie bawię się w kalibrację i zmianę częstotliwości A, zostawiam standardowe 440Hz. Ale sprawdziłem wszystkie możliwe tryby strojenia

Do wyboru mamy:

Regular A
Strobe
Half-strobe
Regular B

Najlepiej stroiło mi się podstawowym sposobem, najwięcej trudności sprawił mi tryb Strobe (choć to teoretycznie mój ulubiony sposób). Jest tak dokładny, że w zasadzie nie mogłem idealnie nastroić struny. To wszystko możecie zobaczyć na video poniżej. Na końcu znajdziecie niespodziankę w postaci warunków a’la scenicznych.

Porównanie

Nie byłbym sobą, gdybym nie porównał tunera do mojego osobistego faworyta w tej dziedzinie, czyli Turbo Tunera ST-200. I… Zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony:

Podsumowanie

W cenie 349 zł spodziewałem się porządnego tunera w estetycznej obudowie, tak jak sugeruje nam opis producenta i naklejka „Custom shop”. Tuner nie posiada bajerów w postaci tryby „Poly”, aktualizacji przez USB, czy też możliwości zapisywania swoich ustawień. Posiada jednak to, co każdy profesjonalny sceniczny tuner mieć powinien: duży, jasny i czytelny wyświetlacz, true bypass, dokładność 0,1 centa i doskonałą szybkość reakcji. Czego można chcieć więcej? A może pytanie powinno brzmieć inaczej: Czy to już czas na nowy tuner?


Dystrybutor: megamusic.pl
Korg Polska: korg.megamusic.pl
Korg: korg.com

 

9.8 Perfekcyjny tuner podłogowy
  • WYKONANIE 10
  • INTUICYJNOŚĆ OBSŁUGI 10
  • INNOWACYJNOŚĆ 9
  • FUNKCJONALNOŚĆ 10
  • CENA 10
  • Oceny użytkowników (5 Głosów) 9.1

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.