Line 6 POD HD 500 + ALTO TS 112A to był świetny sprzęt, a możliwości kreowania brzmienia przekraczały moje skromne wyobrażenia – dlatego postanowiłem kupić COMBO, a sprzedać powyższy sprzęt! Oszalałem?

Dzisiejsza recenzja nie będzie obszerna, a raczej krótka i rzeczowa, bo zawodnik jest również bardzo konkretny i na swój sposób „prosty”, czyli zapraszam do moich wersów na temat comba gitarowego – Roland Cube 30X. Wzmacniacz ten jest już pewnego rodzaju klasykiem w swoim gatunku, co daje pewien standard i obietnicę atrakcyjnego brzmienia. Dobrze wspominam jego większego brata – Cube 60, z którym miałem w przeszłości dwuletni romans, dlatego wiedziałem na co się pisze wybierając to maleństwo.

 

źródło: roland.com

Ale teraz do rzeczy i trochę „pasty” ze specyfikacji:

  • MOC: 30W
  • GŁOŚNIK: 10 cali
  • SYMULACJE: JC CLEAN CH: VOLUME Knob,
  • LEAD CH: TYPE SW (ACOUSTIC, BLACK PANEL, BRIT COMBO, TWEED, CLASSIC STACK, METAL STACK, R-FIER STACK, DYNA AMP),
  • EFEKTY/DODATKI: (CHORUS / FLANGER / PHASER / TREMOLO), DELAY / REVERB Knob, CH SELECT Switch, TUNER Switch, POWER SQUEEZER Switch, POWER Switch
  • ZŁĄCZA: INPUT Jack, AUX IN MINI Jack, RECORDING OUT / PHONES Jack, FOOT SW Jack (CH SELECT, DELAY / REVERB)
  • WYMIARY: 385x240x380 mm, WAGA: 8,5KG

Na pierwszy ogień lecimy z kanałem czystym, jednak dla mnie pisanie o kanale czystym jest jak rozmawianie o tym „czy szklanka jest w połowie pusta, czy pełna”. Clean jest i gra dobrze, czy to na aktywnych przetwornikach, czy też na singlach. Jest bardzo wyważony i co najważniejsze nie przesterowuje – w końcu symulacja sławnego Jazz Chorusa. Kolejny kanał to już wybór kilku symulacji – tu taka ciekawostka: drugim kanałem też możemy zrobić cleana np. wybierając symulację Tweeda, Fendera bądź akustyka. Brzmieniowo każdy jest różny, jeden cieplejszy, drugi bardziej suchy, a trzeci próbuje udawać akustyka – całość również poprawna i nie oczekiwałbym więcej w tak małym pudełku za tę skromną sumę.

Po przełączeniu pokrętła wzmacniaczy o kolejny preset uzyskujemy krancz, a następnie przechodzimy w przestery, czyli: Brit Combo, Classic Stack, Metal Stack, R-Fier Stack oraz Dyna AMP. Tutaj również wybór jest spory, ponieważ świetnie brzmi „klasyczny stak” z symulacją Marshalla (zdaje się JTMa), Metal Stack – czyli 5150 (mniam) oraz Dyna AMP. Reszta nie podeszła mi do gustu, ot wariacja Mesy bez TSa, to jakby nie dopalać osiemsety – takie moje zdanie ‎( ͡° ͜ʖ ͡°)   Natomiast absolutnym killerem w tym zestawieniu jest Dyna Amp, czyli wzmacniacz „emulator” lampy, gdzie występuje namiastka dynamiki i większego „czucia” artykulacji, siły, etc. – tak jak to ma miejsce we wzmacniaczach lampowych. Tutaj możemy muskać struny i mieć lekki krancz, a w kolejnym akordzie dać ognia i wykrzesić z niego całkiem gruboziarnisty i selektywny przester – dla mnie bomba.

To teraz chwile o efektach, a one są – tylko są. Zawsze to jakiś dodatek, natomiast poziom włączenia efektu jest zabójczy. Zapomnijcie o delikatnym Phaserze do waszej solówki i to samo tyczy się niestety innych efektów. W kolejnym kroku możemy przejść do takiego dodatku jak power squeezer, który w teorii pozwala zachować dynamikę na niższych głośnościach. Tylko w teorii, ponieważ po włączeniu dostajemy sztuczne uwypuklenie basów, które dla mnie brzmi nienaturalnie. W specyfikacji nie było też ani słowa o wbudowanej bramce szumów, która niestety może dokuczać. Zapomnijcie o długich bendach w stylu Moore’a. Bramka ubije Wam sygnał nawet w Gibsonie z kolekcji Slasha, tak jak w gitarze za 600zł.

źródło: roland.com

I to w sumie byłoby na tyle tego subiektywnego tekstu. Roland Cube 30x jest dobry, wręcz świetny w cenie 300-400zł, bo średnio za tyle można wyrwać używkę od ręki. Brzmienie tego comba jest bardzo naturalne oraz dobrze wyprofilowane pod gabaryty tego klocuszka. Wady są – owszem, jednak stosunek ceny do jakości zabija. Na początku też wspominałem o swoim byłym super wypasionym rigu. Tak, był naprawdę spoko – cokolwiek to znaczy, dla Ciebie czytelniku. Jednak jako człowiek leniwy i dbający o swój cenny czas, potrzebowałem większej prostoty i mniejszych gabarytów – to wygrało z brzmieniem – serio. Czasami warto przesiąść się z dużej limuzyny w hatchbacka, szczególnie w mieście i kartonowym bloku.

8.2 Mały zabijaka
  • BRZMIENIE 8
  • EFEKTY 6
  • PORĘCZNOŚĆ 10
  • DODATKI 8
  • STOSUNEK CENY DO JAKOŚCI 9
  • Oceny użytkowników (3 Głosów) 5.6

O autorze

Człowiek tysiąca pomysłów i zainteresowań. Codziennie staram się robić to co lubię, czyli praktycznie wszystko! Z gitarą wiąże same pozytywne wspomnienia, a jest ich prawie 10 lat.