Recenzowana dzisiaj gitara to zdaje się najwyższy model Schectera. Ewoluował on już kilka razy, a jakiś czas temu pojawiła się kolejna wariacja na jego temat, mianowicie wersja SLS, czyli mocno odchudzona. Ale nie o tym będzie dzisiaj mowa.

Bohaterką tego testu będzie czarno – satynowa sucz z vintage’owym bindingiem, która trafiła do mnie w sposób mocno przypadkowy, miała poniekąd zostać na stałe, a leci do… Norwegii.

Specyfikacja:

Konstrukcja:_DSC0077  Set Neck
Korpus: Mahoń
Gryf:  3
części mahoń
Podstrunnica: Heban
Progi: 24 XJ
Klucze: Grover (w nowszej wersji klucze blokowane sygnowane przez Schectera)
Most: TonePros TOM, STB
Pickupy: SD Blackouts AHB-1-7 Phase2
Skala: 26,5”
Kolor: Satynowy czarny + czarny chrom
Elektrownia: 2xV + 1xT

Jedziem!

Gdy bierzemy w łapki tę oto dziewczynkę, pierwsza rzecz która zaskakuje (przynajmniej mnie) to waga. 7 strun, dłuższa skala, a gitara jest leciutka. W porównaniu do Regiusa 7 to dosłownie waga piórkowa. Czy to dobrze czy źle? Zależy dla kogo, dla jednych lekkie gitary to błogosławieństwo na koncertach i dobry rezonans deski z racji małej gęstości, dla innych dokładnie na odwrót, lekkie drewno = kiepskie drewno = kupa nie gitara. Gdzie leży prawda?  Gdzieś daleko w lesie zakopana pod domkiem baby jagi. Gitara to klasyczny superstrat, korpus archtop ułatwia granie na siedząco. Z tyłu również mamy delikatny profil. Potencjometry umieszczone  dość blisko strun mogą przeszkadzać, choć nie muszą. Niestety cały czarny chrom złazi z mostka i potencjometrów, a ja wciąż nie jestem w stanie zrozumieć po co wkładać do gitary hardware właśnie w tym kolorze. W przewijających się internetowych recenzjach Schecterów zawsze można wyczytać, że ich gryfy są straszliwie niewygodne. Ja jestem totalnie przeciwny temu stwierdzeniu. Jest to zależne tylko i wyłącznie od budowy dłoni. Gryf jest masywny, ale w mojej leży doskonale, problemy zaczynają się od 12 progu jeśli gitary nie mam pod szyją, ale jeśli ją zawieszę – jest jak najbardziej w porządku.  Jeśli chodzi o wykonanie instrumentu, nie dopatrzyłem się okrutnych baboli, ale jak wiadomo nie jestem perfekcjonistą, szczególnie w tym temacie. Co do wszelakich regulacji i działania poszczególnych elementów instrumentu, wszystko działa, gra i buczy idealnie. Gitara dobrze trzyma strój, potencjometry nie syczą, a regulacja gryfu jest płynna.

Brzmienie

Pisanie o brzmieniu to jak tańczenie o śpiewaniu. Coś gdzieś kiedyś takiego usłyszałem.  Kupujący ten instrument (i ja również) boją się tego, że gitara będzie miała tendencje do „mulenia”. Nic bardziej mylnego.  Na ratunek biegnie na hebanowa podstrunnica, która dodaje mocnego strzału do brzmienia i oczywiście nieśmiertelne Blackouty. Owszem brzmienie gitary jest ciemne i nie ma co do tego wątpliwości, nie jest to jednak czarna zamulona krowa, tylko pełnej krwi arab, który brzmi ciemno, ciężko i selektywnie. Jeżeli ktoś lubi niski środek to będzie wniebowzięty. Ja lubię. Jeśli chodzi o sustain, nie jest on przeraźliwie długi, w skali 10 punktowej oceniam go na 6.

Suma summarum

Warto? Nie warto? Tak i nie. Nowa gitara przylatuje do nas niestety  bez kejsa, także szykuje się kolejna inwestycja. Dostajemy jednak instrument o doskonałych parametrach, ze świetnym osprzętem i wysoką jakością wykonania. Dlatego osobiście tylko używka w dobrej cenie. Bo za cenę nowej, możemy wyrwać instrument z właściwie najwyższej półki. Co jeszcze przemawia za Schecterem?  Duży wybór instrumentów barytonowych, siedmio i ośmiostrunowych. Panowie widzą co się święci i kleją takie wiosełka, jakie my, miłośnicy dżento-rytmów potrzebujemy.

7.6 Tanio i dobrze!
  • WYGLĄD 7
  • JAKOŚĆ 7
  • GRYWALNOŚĆ 7
  • BRZMIENIE 8
  • CENA 9
  • Oceny użytkowników (0 Głosów) 0

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.