Intro
Napisanie naprawde porządnej, rozbudowanej i opartej na faktach recenzji jest praktycznie awykonalne. Potrzebna by była masa sprzętu do porównania, możliwość nagrania całości w studyjnych warunkach i totalny obiektywizm. Ale jak już pisałem, nie ma takiej opcji. Przede mną ponownie trudne zadanie przedstawić badany przedmiot w jak najlepszy sposób. A dzisiaj będzie to produkt niebanalny: Sogg K.O. (Killer Overdrive – na taką nazwę się umówiliśmy po cichu).
Chorus (no vocal)
Kosteczka ta jest kolejnym podejściem do klasycznego overdrive. Jednak głównym zamysłem konstruktora była myśl, żeby po włączeniu wykrzyknąć: „O ku*wa!” zamiast „No ku*wa…”. Ale od początku.
Verse I
Kostka klastycznych rozmiarów, powiedzmy Voodoo Laba, pomalowana na czerwono.
Po bokach wejście, wyjście i zasilanie (9V DC). Do obsługi urządzenia służą nam 3 potencjometry, w kolejności: Gain, Tone i Volume. Zaraz nad nimi mamy niewielki pstryczek do zmiany trybów, trochę niżej dioda informująca o działaniu efektu no i wandaloodporny 3PDT. Czyli klasyka w 100 procentach. Zasilanie z baterii zdaje się możliwe nie jest, ale zapewne i taka wersja jest możliwa do zrobienia. Na tą chwilę brak jakichkolwiek opisów na efekcie, co daje nam trochę zabawy przy pierwszym uruchomieniu, szczególnie na diabelnie głośnym sprzęcie.
Chorus
Kilka słów o trybach efektu. Przesuwając przełącznik w lewo, mamy klasyczne brzmienie overdrive, delikatnie przesterowane, nie za ostre, a zarazem dodające ognia gitarze.. Przesuwając go maksymalnie w prwo, zmienia się liczba diod na obcinaczu z trzech na dwie (asymetryczny na symetryczny). Ostatnia opcja, przełącznik pośrodku, daje nam Boost. I to dość mocny, podbijający głośność i przesterowanie efektu.
Verse II
No to podpinamy cacuszko. Niestety do dyspozycji mam tylko Labogę i PODa. Zaczynamy od Labogi. Sprawdzamy bypass, działa jak najbardziej. No to odpalamy i… Szok. Podpinając większość kostek do tego diabelnego urządzenia, nic nie działało. Albo jakieś pierdy, albo szumy, albo inne dziadostwo. W tym przypadku dostałem bardzo fajne, nasycone brzmienie. Idealne do bluesa. Trochę więcej drajwu, gała tone też w prawo i dostajemy naprawdę mocny drajw, nadający się do rocka. Cały czas mówimy oczywiście o podstawowym trybie. Po przejściu na tryb Bosst dostajemy jeszcze więcej kopa i mocy, Przy mocniejszych pickupach to i totalnie ciężkie brzmienie by z tego wyszło.
Tryb symetryczny różni się od zwykłego głośnością (minimalnie ciszej) i wydaje mi się że ma lekko więcej dołu. Ale mogę się mylić, przy moich warunkach odsłuchowych wszystko jest możliwe.

Bridge
A co się dzieje jak podepniemy tego małego czerwonego szatana do PODa? Dzieje się to samo co w przypadku wpięcia do lampy, pasmo ulega delikatnemu zacieśnieniu i nasyceniu. Czy coś więcej trzeba pisać?
Chorus
Cóż więcej mogę dodać. Kostka gra po prosu wyśmienicie. Zarówno jako sam overdrive jak i dopalacz. Ale o tym musicie przekonać się sami.

O autorze

Uzależniony od coli bez cukru fanboy siódemek barytonowych i Batmana.