Na przeróżnej maści forach często pada pytanie o gitary firmy Vintage. Raz jest to model V100, czyli klasyczny Les Paul w pełnym znaczeniu tego słowa, a raz jest to model SG. Dzisiaj jednak skupimy się na flagowym modelu marki Trevora Wilkinsona, lecz nie omieszkam dodać trochę historii na temat owej firmy gitarowej. A więc jedziemy…

„Po raz kolejny, sławny na całym świecie mistrz lutnictwa, Trev Wilkinson, stał się odpowiedzialny za projekt oraz specyfikację asortymentu Vintage. Bądź pewien dokonania trafnego wyboru nowej gitary. Twoja decyzja jest podparta światową renomą i reputacją Trev’a…”

Czy aby na pewno? Przekonajmy się.

Obrazek

źródło: mylespaul.com

Specyfikacja:

Gryf: mahoń wklejany
Body: mahoń bez komór
Top: klon
Podstrunnica: palisander
Siodełko: plastik
Profil gryfu: C
Progi: 22 jumbo
Klucze: Wilkinson standard
Mostek: Wilkinson
Pickupy: Wilkinson MVCS Double Coil x2
Kolor: Flamed Iced Tea
Przełącznik 3-pozycyjny
Kolor osprzętu: srebrny
Waga: ok. 5kg

foto: google.com

źródło: google.com

Wrażenia organoleptyczne:

Na pierwszy rzut oka gitara wygląda całkiem przyjemnie, bardzo ładnie spasowany top z klonu w kolorze „podpalanej herbatki” nadaje gitarze wyglądu niczym w starych amerykańskich Gibsonach. Główka również podobniejsza od tej co występuje u wujka Epiphone-a. Markery, zielone klucze, pickupy i osprzęt – wszystko wzorowane na tradycyjnej konstrukcji z Nashville, nawet waga jest dość kosmiczna jak na gitarę z półki +- 1000zł. Kawał ciężkiej mahoniowej gitary z lekką nutką klonowego posmaku, że niby taki gruby i tłusty naleśnik z syropem?

Przyglądając się bliżej i z biegiem czasu:

W moim egzemplarzu można było zauważyć lekkie ubytki w bindingu, słabo dokręcone potencjometry, gniazdo jack, oraz lekkie pęknięcie lakieru w okolicach 1 progu i siodełka. Mało tego! 18 próg poszedł po około 3 miesiącach na gwarancję pod szlif, bo po prostu… brzęczał. Co jak co, ale nie powinno mieć miejsce takie zdarzenie w gitarach z tego pułapu cenowego. Widać, że kontrola jakości u Pana Treva leży i kwiczy. To nie pierwszy przypadek „drobnych” usterek w nowych gitarach. COOL STORY MODE ON: Ostatnio rozmawiałem z właścicielem jednego ze sklepów, które sprzedają V100tki i również kręcił nosem na temat produktu ostatecznego jaki przychodzi od dystrybutora. COOL STORY MODE OFF.
Podsumowując wykończenie: gitarka na pierwszy rzut oka bardzo ładna, jednak gdy zaczniemy ją dokładniej badać, będziemy znajdować coraz to różne wady wietnamsko-chińskiej roboty.

Gramy!

Vintydż na sucho odzywa się bardzo dźwięcznie, dość ciepło i masywnie. Co jak co trudno się dziwić, przecież to prawie 5 kg mahoniu. Po podłączeniu do wzmacniacza również obędzie się bez zaskoczenia. Gitara ma masę dołu, potrafi dobrze przymulić, ale ma swój własny charakter i nie brzmi płasko. Przetworniki bardzo dobrze wpasowują się w klimaty Zeppelinów, Gunsów czy AC piorun DC. Gitarę używałem w różnych strojach m. in. E, Eb, drop D, C czy B. W sumie im niżej tym brzmiała ciemniej i często musiałem korygować EQ we wzmacniaczu, żeby przepędzić wszędobylski muł. W kwestii wygody nie mam się czego przyczepić – gryf wygodny, ale nie za chudy. Na koniec poruszając sprawę kluczy i hardware’u – co jak co ale osprzęt Wilkinsona działa bez zarzutów i śmiało można go stosować do apgrejdu mniej szałowych gitar.

Obrazek

źródło: google.com

Szczera Spowiedź:

Vintage v100 dobrą jest gitarą, ale… no właśnie. Jeżeli wcześniej nie możemy dotknąć sztuki przed zakupem to szczerze odradzam. Kontrola jakości to jakaś padaka. Wiosełko zaś nadrabia swoimi walorami akustycznymi, czuć że mamy kawałek drewna, a nie płyty pilśniowej w kolorze podpalanego laminatu. Trudno mi wystawić konkretną ocenę w skali szkolnej, ale jeżeli mam spokojnie spać, to z czystym sumieniem bohaterka dzisiejszej recenzji otrzyma 4 z minusem.

7.0 Solidne LP w okoliach tysiaka
  • WYGLĄD 8
  • JAKOŚĆ 4
  • GRYWALNOŚĆ 8
  • BRZMIENIE 7
  • CENA 8
  • Oceny użytkowników (1 Głosów) 7.8

O autorze

Człowiek tysiąca pomysłów i zainteresowań. Codziennie staram się robić to co lubię, czyli praktycznie wszystko! Z gitarą wiąże same pozytywne wspomnienia, a jest ich prawie 10 lat.