Autor: Jacek Brzezicki

Kaczor przyjechał do mnie w kartonie z napisem Budda. W środku opakowany standardowo w folię pedał i karta rejestracyjna. Żadnych wodotrysków. Prezentuje się to to zwyczajnie. Z wyglądu przypomina klasyczną kaczkę Voxa czy Dunlopa. Solidna, ciężka, metalowa obudowa, wandaloodporny przełącznik. Kaczuszka wyróżnia się za to kolorami, dolna jej część jest fioletowa, sam pedał ma metaliczny połysk, a na samej górze umieszczona jest guma, co by nam się noga nie pośliznęła. Po bokach dwa gniazda jack, wejście instrumentu i wyjście do wzmacniacza. W oczy rzuca się również brak jakichkolwiek pokręteł, potencjometrów, przełączników i im podobnych, jakich jest pełno w najnowszych wypustach. Zapomniałem…

Jedziemy! Mamy już zespół, mamy 12 wspaniałych numerów o miłości, nienawiści, szatanie i łzach. Przyszło zaproszenie, żeby zagrać koncert no i o czym trzeba pamiętać? Brzmienie Na próbach każdy kręci się tak, żeby słyszał się najlepiej. Czyli ten od solówek głośniej, basista też próbuje się nakręcić co by chociaż trochę go słyszano, perkusista nie musi nic robić, walnie blasta i pozamiatane. Jak się zapewne domyślacie, nie jest to najlepsza droga. Gitary „raczej” powinny być tak samo głośno, solówki to osobna rzecz i tylko one powinny być z przodu, a nie wszystko. Czyli dochodzi tu jakieś booster, czy też pedał głośności…

Chciałbym się podzielić z Wami moimi doświadczeniami na temat rozmieszczania efektów.Nie zapominajcie, że ja również cały czas się uczę, temat będzie więc poprawiany i aktualizowany. Wiadomo, są różne opcje, można eksperymentować z ustawieniami, ale chodzi mi o takie najbardziej poprawne. Postaram się przybliżyć to co wiem i mam nadzieję, że pojawią się uzupełnienia, nowe pomysły, rady itd. Może zacznę od rodzajów efektów: 1. Przestery 2. Efekty modulacyjne (Flanger, Tremolo, Phaser, itd.) 3. Linie opóźniające (Delay, Reverb) 4. Efekty zmieniające dynamikę sygnału (Compressor, Limiter) 5. Korektory (Equalizer) 6. Efekty typu Wah 7. Pedały głośności 8. Bramki szumów 9. Harmonizery (Pitch Shifter, Octaver,…

Pojawia się bardzo dużo pytań związanych właśnie z zasilaniem różnych efektów. Postanowiłem trochę to zagadnienie przybliżyć i ułatwić wybór zasilacza do swojego efektu, bądź efektów. Pierwsza ważna sprawa, do urządzenia firmy XXX i nie potrzeba zasilacza firmy XXX. Przecież nie zmienia on prądu w inny sposób niż zasilacz firmy YYY. Wiadomo, że firma Boss nie będzie polecała do swoich efektów zasilaczy Ibaneza. Kolejne dwa terminy, którymi się zajmę to napięcie i natężenie prądu. Są to dwie zasadnicze wielkości, które pojawiają się w opisach zasilaczy i musimy je odpowiednio dobrać. Natężenie  czyli ilość prądu, która przepłynie przez daną powierzchnię w określonym czasie. Jednostką natężenia…

Jakiś czas temu zakończyłem współpracę z zespołem HOA, którą wspominam bardzo dobrze. Jedną z niewielu rzeczy, która została po tym projekcie jest kilka klipów koncertowych, oficjalne video oraz płyta wydana własnym sumptem. LP jakiś czas był dostępny na oficjalnej stronie zespołu, niestety owa dawno wygasła i sama płyta również zniknęła. Dlatego dostajecie ode mnie w prezencie tę oto wspaniałą płytkę, jedyną w mojej dyskografii: HOA – Kopi Luwak [2009][FLAC]

Dzisiaj skupię się na czymś, co budzi wiele kontrowersji wśród gitarzystów. Już jakiś czas temu zastanawiałem się o co tutaj chodzi i w końcu… Kupiłem Fretwrapa… A nawet trzy! Jak widać na powyższej fotce, nie ma tu żadnej rewelacji, kawałek froty, rzepa i logo GruvGear. Kiedyś na pewnym forum użytkownik spytał, po co zakłada się frotkę na główkę, bo dostał ową z nową gitarą i już jej nie ściągał, bo fajnie wyglądała. Pędzę więc z wyjaśnieniami, często gęsto, szczególnie przy odwróconej główce, najgrubsza struna (czasami też inne) wydaje z siebie brzęczący dźwięk, zazwyczaj go nie słyszymy, ale na nagraniach jest on…

Intro Napisanie naprawde porządnej, rozbudowanej i opartej na faktach recenzji jest praktycznie awykonalne. Potrzebna by była masa sprzętu do porównania, możliwość nagrania całości w studyjnych warunkach i totalny obiektywizm. Ale jak już pisałem, nie ma takiej opcji. Przede mną ponownie trudne zadanie przedstawić badany przedmiot w jak najlepszy sposób. A dzisiaj będzie to produkt niebanalny: Sogg K.O. (Killer Overdrive – na taką nazwę się umówiliśmy po cichu). Chorus (no vocal) Kosteczka ta jest kolejnym podejściem do klasycznego overdrive. Jednak głównym zamysłem konstruktora była myśl, żeby po włączeniu wykrzyknąć: „O ku*wa!” zamiast „No ku*wa…”. Ale od początku. Verse I Kostka klastycznych rozmiarów, powiedzmy…

Prosty looper, który włącza lub wyłącza pętlę oraz może rozłączyć zasilanie z jednego zasilacza na kilka kostek. Co wyróżnia tą kostkę spośród dostępnych w dzisiejszych czasach wielu modeli looperów małych i dużych? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w tej krótkiej recenzji niebanalnej jednak kości. Intro Produkcja kostki rozpoczęła się w 1983 i niestety zakończyła się w 1999 roku. Można było zakupić ją w dwóch opcjach albo z podłogą Bossa BCB-6, albo osobno wraz z zasilaczem i kabelkiem rozdzielającym zasilanie. Sam wygląd nie odbiega od sztandarowych modeli tego producenta, prosta, wytrzymała obudowa, z góry wejście gitary i wyjście do wzmacniacza,…

Taurus Amp czyli filia Box Electronics, firmy, której początek istnienia na rodzimym rynku muzycznym datuje się na 1983. Nie będę się wdawał w szczegóły, bo każdy może sobie poczytać o tym na ich stronie internetowej: http://www.box.com.pl. Przejdę od razu do rzeczy, a mianowicie do nowej linii efektów promowanych przez Taurusa. Reklama idzie całkiem dobrze, w prasie branżowej pięknie przedstawia kompresor pan Pilichowski, a oprócz tego kostki dostały wyróżnienie od Bass Gear Magazine i wywołały spore poruszenie na targach Musikmesse 2009. Czy słusznie? Zaraz się przekonamy. Bohaterem niniejszego testu będzie Taurus Vechoor Multi Chorus, jeden z czterech braci: Abigar – Multi Drive, Tux – Compressor/Limiter,…

Od chwili, gdy pierwszy raz miałem styczność z kaczką Morleya minęło bardzo dużo czasu. Był to chyba jakiś model Bad Horsie, nie pamiętam który. Przeraziłem się wtedy. Jakieś to takie wielkie, trapezowate, włącznik z boku. Do tego można było wychylić pedał bardzo głęboko, a samo wahnięcie było dość płytkie i brzmiało dla mnie niesatysfakcjonująco. Powiedziałem wtedy – nigdy nie kupię kaczki Morleya! Ale życie zweryfikowało moją postawę dość dogłębnie. Jako że lenistwo dopadło mnie już jakiś czas temu, szukam jak najlepszych i najłatwiejszych rozwiązań sprzętowych. Stąd wybór PODa oraz właśnie sygnatury Marka Tremontiego (niegdyś Creed, teraz Alter Bridge) od Morleya. Wygląd Klasyczny Morley…