Sobota. Godzina 21:17. Wchodzisz na scenę. Zaczynacie grać. Ludziska skaczą, pot się leje, a delikatny zapach upojenia alkoholowego roznosi się po całym klubie. Czas na singlowy numer. Widownia czuje, że zaraz riffy wysadzą dach w powietrze. Wszyscy czekają na pauzę po przedostatnim refrenie, która podnosi ciśnienie do maksimum. Jest. Refren. I… Pauza. BZZZZZZZZZZZZ. To Ty. Twoja gitara. Bzyczy jak pszczółka Maja w ostatnim odcinku Tabalugi.


Jeżeli nie spotkała Cię taka niemiła sytuacja, to całe szczęście. Problemy z uziemieniem na salach prób, czy w klubach to normalka. Oprócz tego dochodzi wpływ źródeł zewnętrznych, które skutecznie potrafią utrudnić życie gitarzyście. Na ratunek przychodzi bramka szumów. Wbrew nazwie nie wycina tylko szumów, ale też wszystkie brumy i trzaski, które nieopatrznie znajdą się w torze sygnałowym naszego instrumentarium. Moim faworytem w tym temacie od lat jest Boss NS-2. Często w sieci pojawiają się niechlubne opinie na jej temat, ale nie wierzcie im, bo NS-2 posiada COŚ, czego nie mają inne, dużo droższe urządzenia.

Budowa

Przechodząc do budowy, rozpisywanie się na temat jakości wykonania nie ma sensu, bo Boss przez lata przyzwyczaił nas do wysokich standardów i w tym wypadku jest tak samo. Klasyczny design, dobrze spasowane elementy, potencjometry ukryte przed niechcianą zmianą położenia. Tak jak zawsze u Bossa, gniazda wejściowe i wyjściowe położone są po bokach urządzenia, wejście zasilania z tyłu (9V DC, plus na zewnątrz, pobór prądu 20mA), pod klapką znajdziemy miejsce na baterie.
Do kontroli nad urządzeniem służą dwa potencjometry i przełącznik:

  • Threshold – czyli regulacja  miejsca, w którym nasz sygnał zostanie wyciszony,
  • Decay – czyli jak szybko sygnał zostaje “ucięty”,
  • Mode – wybór dwóch trybów działania: Reduction – bramka włączona lub wyłączona, Mute – bramka włączona lub całkowite wyciszenie sygnału.

Oprócz tego, na panelu przednim znajdziemy dwie diody, pierwsza informuje nas o włączeniu efektu lub trybu w którym się znajduje. Druga (Reduction) wskazuje kiedy sygnał zostaje wyciszany. Na deser zostają nam gniazda, oprócz standardowego wejścia i wyjścia znajdziemy również pętlę, do której możemy wpiąć swoje kostki lub na przykład preamp wzmacniacza. Ale o tym za chwilę.

Działanie

Dzięki dodatkowej pętli w Bossie NS-2, mamy kilka możliwości podłączenia urządzenia, a co za tym idzie wybrania tej opcji, która jest najbardziej efektywna.

  1. Możemy wpiąć kość zaraz po gitarze i usunąć brumy wychodzące bezpośrednio z gitary/przetworników czy też z wpływu otoczenia.
  2. Możemy wpiąć gitarę do bramki, a we wbudowanej pętli zamknąć nasze efekty. Warto jednak pamiętać, żeby efekty z ogonkami, czyli deleye i pogłosy (moim zdaniem efekty modulacyjne również) umieścić po bramce, żeby nie stracić wybrzmiewania końcowych dźwięków.
  3. Dzięki rozdzielności preampu i końcówki mocy w naszym wzmacniaczu, możemy podpiąć przedwzmacniacz w pętlę Bossa NS-2, a tym samym usunąć niechciane i wzmacniane przez niego szumy.

Przechodząc do użytkowania, potencjometr threshold działa bardzo dobrze i dopiero między godzinami 14, a 15 czuć obcinanie pasma (po części kwestia gitary jakiej używamy, czasami może być szybciej).

Ale absolutna magia to potencjometr Decay, który w moim odczuciu jest niezbędny w bramce szumów, a wielu urządzeniach go nie znajdziemy. Dzięki niemu możemy bezbłędnie ustalić długość “ucinania” sygnału. Od trwającego dosłownie setne sekundy, po długi, delikatnie zanikający, aż do całkowitego ucięcia. Pierwsza opcja jest bez wątpienia potrzebna każdemu ciężko grającemu gitarzyście, szybkie, cięte, urwane riffy z perfekcyjną ciszą w tle = miód na uszy słuchacza. Kostka nie posiada przełącznika true bypass, ale nie kupujemy jej po to, żeby ją wyłączać.

Co z opcją Mute? Można ją wykorzystać do strojenia gitary (jeżeli nasz tuner nie wycisza sygnału) bądź do szybkiej zmiany instrumentu podczas koncertu. Zaliczam to do plusów.

Jak ustawić bramkę szumów? Jak działa? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w poniższym filmie:

Podsumowanie

Bramka szumów Boss NS-2 to świetny wybór zarówno dla początkującego gitarzysty, jak i dla zaawansowanego. Malkontenci zawsze będą narzekać “ŻE COŚ MI UCINA”, ale patrząc w pedalboardy światowych sław – lepiej się zastanowić – co tak naprawdę komu ucina. Żeby nie było tak słodko, muszę się do czegoś przyczepić. BOSS NS-2 jest… ZA TANI. TRZY I PÓŁ STÓWY za tą kosteczkę to pierwszorzędna cena. Spokojnie mogłaby kosztować więcej. Kup. Włącz. Zapomnij. Ciesz się ciszą. Cisza też gra.


O autorze