Wszyscy wiedzą co to GAS? Tak dla przypomnienia:

GAS (Gear Acquisition Syndrom ) jest pozornie nienasyconą chęcią zdobywania nowego sprzętu dla twojego obszaru zainteresowań.

Od wielu lat staram się uciekać od tej choroby i kupować sprzęt tylko wtedy, gdy jest mi on naprawdę potrzebny. Tak było tym razem. Rozum wygrał z GASem i musiałem kupić… Case.


Poszukiwania odpowiedniego futerału rozpocząłem już dawno temu. Zazwyczaj gitary do testów przyjeżdżają w kartonach, a zabierając je na salę nagraniową mogą spotkać mnie różne nieciekawe niespodzianki – deszcz, śnieg, grad, kałuże i tak dalej i dalej.

Pierwszym wyborem był case lotniczy Jacksona, ale ciężko go dorwać, a jak się już pojawi to cena zabija. Podobnie Hiscox. Poszukiwania trwały…

Przeglądając internety przypomniałem sobie o polskiej firmie Canto. Napisałem maila – cisza. Po jakimś czasie miałem okazję sprawdzić jak wygląda case Canto z ABSu i powiem Wam, że jest źle. Tworzywo ma chyba grubość 0,2mm i ugina się pod naciskiem małego palca u stopy. AAAA FUJ.


Szukałem więc dalej i wybór padł na Gator Cases, którego asortyment od niedawna jest w ofercie naszego zaprzyjaźnionego dystrybutora MegaMusic.pl.

Od czego zaczynamy wybór futerału? Oczywiście od zmierzenia gitary i sprawdzenia czy wejdzie do wybranego przez nas case’a. Rzut oka na obrazek producenta:

I wiadomo, że będę potrzebował walizki o zwiększonych wymiarach, żeby zmieścić Corty, Schectery i inne niewymiarowe cuda.

Nie będę Was zanudzał cyferkami, ale do każdej gitary ze skalą powyżej 25,5 polecam serię XL, więcej info znajdziecie u producenta tutaj.


Przejdźmy do mięska!

Na zewnątrz case to absolutna klasyka, czyli chropowaty ABS. Znajdziemy na nim gustowne przynitowane logo, metalowe nóżki na węższym boku, plastikowe podpórki na szerszym, podłużne wzmocnienia, trzy klasyczne zamknięcia w tym jedno na kluczyk oraz trzy zawiasy. Całość zamyka standardowa plastikowa rączka. Brzeg górnej i dolnej pokrywy jest otoczony aluminiową (tego nie pomalujesz, to je amelinium) listwą.


Co w środku?

Wypełnienie to prawdopodobnie styropian obity czarnym pluszem. Na górnej części futerału znajdziemy oczywiście miękkie poduszki dociskające korpus. Oprócz tego dwa miejsca na akcesoria gitarowe, cztery dodatkowe wzmocnienia materiałowe dla zawiasów, w tym jedno długie utrzymujące górną pokrywę w pionie i na deser dwa kluczyki.


Wrażenia

To co mnie zawsze martwi przy gitarowych case’ach niedopasowanych do instrumentu to „latanie” podczas transportu. Szczególnie newralgiczne miejsce to główka. W moim przypadku (Cort KX500MS) do krawędzi trochę brakuje:

Na szczęście róg korpusu jest dużo bliżej i nie ma szans by główka dotarła do krawędzi case’a:

Jakiś czas temu widziałem takie rozwiązanie od Fusion Bags:

Które uważam za przegenialne i powinno być stosowane we wszystkich case’ach i pokrowcach.


Wykonanie

Sam case wykonany jest z najwyższą starannością, plusz jest mięciutki, nie widać śladów kleju, łączeń. Nie mam pytań.


Użytkowanie

Po pierwsze jest fanem futerałów o kształtach prostopadłościennych. Dlaczego? Bo mimo większych rozmiarów zdecydowanie łatwiej je się pakuje i układa w samochodzie. Jedyna rzecz do której mogę się przyczepić to rączka, która nie oferuje zbyt dużej wygody. Sam case waży około 4,5 kg, posiadając gitarę wagi ciężkiej i doliczając do tego kilka akcesoriów dostajemy do noszenia prawie 10kg. Plastikowa rączka na dystansie kilometra lub więcej może nam się dać we znaki.


Podsumowanie

Żeby nie było nieporozumień, za około 350 zł dostajemy poprawny case z ABSu, który ochroni naszą gitarę w podróży na salę prób, w trasie koncertowej, czy też w samolocie. Tu nie ma cudów, jest dobrze i tyle. Jeżeli szukacie produktu premium, to polecam serię wyżej, z lepszymi zamkami, wzmocnieniami i wygodniejszą rączką. Znajdziecie ją tutaj.


O autorze