Po prawie 10 latach przygody z gitarą, (a może już dziesięciu?) postanowiłem pójść w stronę „kostek” i efektów podłogowych. Zawsze byłem tego zdania, że jak na podłodze do tylko porządne multi, ale z wiekiem człowiekowi się zmienia i od pewnego czasu zacząłem poszukiwania pedalboardu.


Harley Benton SpaceShip 60 – to bohater dzisiejszego odcinka, którego znalazłem poszukując prostego i funkcjonalnego rozwiązania w rozsądnej cenie, bo przecież kawał blachy z rzepami i przemyślanymi otworami nie może kosztować majątku – no i nie musi.  Całość jest bardzo lekka i poręczna, a waga plasuje się na poziomie ok. 1,5 kg

Budowa
Efekt zbudowany jest z lekkiego stopu aluminium, który wspierają wzmocnione boczki. Za położenie górnej części „deski” odpowiadają nóżki osadzone na przegubach kulowych. Całość jest niezwykle stabilna, a to jest to co lubimy w przypadku takich konstrukcji.

Zasilanie
Warto zaznaczyć, że montaż zasilacza jest bardzo prosty i intuicyjny poprzez zastosowanie specjalnych „ściągaczek”, które spinają i unieruchamiają całość, +1 za uniwersalność i prostotę rozwiązania.

Na deser dostajemy świetnie wykonany pokrowiec z paskiem na ramię, dzięki, któremu szybko przeniesiemy pedalboard z punktu A do punktu B.

Podsumowanie
Za przystępną cenę (~300 zł) dostajemy prostą, lekką i przemyślaną konstrukcję, która będzie stanowiła doskonałą bazę dla naszych efektów gitarowych. W ofercie Thomann znajdziecie też inne rozmiary oraz zasilacze, które pomogą dopełnić całości. U mnie wybór padł na Harley Benton PowerPlant ISO-2 Pro, który również skradł serca gitarowej publiczności za swoje możliwości w stosunku do ceny.


O autorze

Zostaw komentarz